FSSPX: Powrót –dlaczego akurat teraz?


MPK03157

[Na obrazku flecista z Hameln i chronologia wydarzeń.]

Wszystkie miarodajne źródła, takie jak rorate caeli, Marco Tosatti, eponymous flower lub katholisches.info donoszą, że umowa pomiędzy Bractwem św. Piusa X. a Watykanem jest tak dalece gotowa, że brakuje jedynie podpisów. Nie jest to niczym nowym, gdyż o tym, że najmniej przychylny katolicyzmowi papież w historii Kościoła jest najbardziej przychylny Bractwu św. Piusa X. informowaliśmy i my na naszych łamach.[1]

O ile bardzo łatwo zrozumieć, dlaczego Watykan, bo tak będziemy określać na łamach tego wpisu, administrację antypapieża Franciszka, o tyle trudno nam zrozumieć motywy FSSPX.

Watykan pragnie:

  1. Kolejnej schizmy w łonie Kościoła, w których biskupi i księża promujący małżeństwa homoseksualne i komunię cudzołożników będą tak samo kanonicznie regularnie i katoliccy jak FSSPX.
  1. Kolejnego rozłamu Bractwa, które przed ostatnią próbą podpisania porozumienia z Benedyktem XVI. straciło sporo księży, w pewnym destrykcie znanym redakcji, było ich aż 1/3, chociaż nie wiemy w tej chwili, ile było ich w skali całego FSSPX.
  1. Przejścia byłych wiernych FSSPX pod opiekę duszpasterską biskupa Williamsona, który wyświęcił kolejnego biskupa lub innych sedewakantystów.
  1. Zagarnięcia i rozwiązania FSSPX na wzór Franciszkanów Niepokalanej.
  1. Utraty przez FSSPX wszelkiej wiarygodności i autorytetu jako organizacji prawdziwie katolickiej.

Wydaje nam się, że najgorszym jest właśnie punkt 5. Wierni, którzy szukali w Bractwie prawdziwej świętość, prawości i 100% katolicyzmu w katolicyzmie poczują się srodze zawiedzeni i zdradzeni. Zapytają bowiem, czy Bractwo kłamało do podpisania umowy z Franciszkiem, czy kłamie teraz. Gdzie spójność poglądów? Jak można podpisać porozumienie z najbardziej modernistyczny, heretyckim i destrukcyjnym papieżem, który najprawdopodobnie (bo my także czekamy na wyrok jakiegoś gremium) jest antypapą? Istnieją następujące możliwości:

  • Jeżeli Bergoglio jest antypapą, to nie ma on mocy delegacji urzędów kościelnych i jego decyzje nie są wiążące, ani nie pociągają za sobą skutków sakramentalnych, jak np. ważność spowiedzi. Zatem w tym wypadku regularyzacja kanoniczna Bractwa nastąpi jedynie na papierze, zgodnie z papieskim pozytywizmem, którego największym praktycznym orędownikiem, zdaje się być teraz właśnie Bractwo, a nie w realno-duchowym wymiarze. Nam wydaje się ta opcja najbardziej prawdopodobna.
  • Jeżeli Bergolio, wbrew naszym przypuszczaniom, byłby papieżem, to z momentem Amoris Laetitia popadł w herezję formalną, która nie została napiętnowana publicznie przez Kościół, bo kardynałowie są zbyt tchórzliwy i podobno, jako podaje blog anonimi della croce i za nim tv, kardynał Müller poradził kardynałom dubitariuszom, względnie im nakazał, by formalnej korekty nie przedstawiali, bo wywoła to schizmę i tak wybrali mniejsze zło.
  • Jeżeli wbrew wszelkim rozumnym argumentom Bergoglio byłby papieżem i nie-heretykiem formalnym, to wszelkie problemy związane z przyjęciem Bractwa do Kościoło pozbawionego doktryny i orientacji, w którym wszystko jest możliwe (anything goes), skoro nie ma prawdy, przysporzy zarówno FSSPX jak i Kościołowi mnóstwo trudności, przede wszsytkim na płaszczyźnie logicznej, a FSSPX będzie kolejnym okazem w zoo „posoborowego teologicznego pluralizmu”.

Jakkolwiek by na to nie patrzeć skutki, szczególnie dla samego FSSPX i jego wiernych będą opłakane. Ponieważ nie śledzimy ostatnio stron związanych z Bractwem, to nie interesuje nas kwestia, czy biskup Fellay posiada już całą władzę i uprawnienia do złożenia podpisu, czy też nie, czy potrzebuje zgody kapituły generalnej Bractwa, czy też nie, czy wierni FSSPX będą tę rekoncyliację finansować, czy też nie. Zakładamy, że skoro biskup Fellay „robi, to może”, jak ujmował kwestię o. Albert Krąpiec OP, tłumacząc zasadę Ab esse ad posse valet, a posse ad esse non valet consequentia, co można ująć tak, że jakby faktycznie takich negocjacji prowadzić nie mógł, to by ich nie prowadził. Jednak po co to robi? Czy Bractwo nie widzi herezji Franciszka, którym poświęcony jest niejeden blog internetowy, a na które do nich przyzwyczajeni przestaliśmy się już oburzać? Czy nie widzi ono planowanej destrukcji Kościoła?

Jak donoszą różne źródła planowana jest

To nie są niestety złośliwe i absurdalne wymysły naszej redakcji, ale informacje podawane przez onepeterfive lub Hilary White. Ta ostatnia donosi, iż, według jej watykańskich informatorów, w następnych miesiącach zaistnieją niżej podane zmiany, chociaż niekoniecznie w podaje kolejności:

  • Wprowadznie jakiegoś niekanonicznego „diakonatu kobiet“, który nie zostanie takim określony;
  • Przywrócenie do kapłaństwa laicyzowanych księży na własną z powodu zawartego małżeństwa wraz z możliwością trwania w tym małżeństwie;
  • Formalne zezwolenie na interkomunię z niekatolikami;
  • Dekrety udzielające konferencjom episkopatów uprawnień doktrynalnych;
  • Deklaracja soboro-podobnego zgromadzenia przywódców wszystkich religii odnośnie globalnego, humanistycznego i wolnego od chrześcijaństwa chrześcijaństwa.

Wieści te są ta przerażające, że portal onepeterfive snuje przypuszczenia, iż informujący o tym blog anonimi della croce jest li tylko kampanią dezinformacyjną Watykanu. Nam się tak nie wydaje, bo po co Watykan, który ma moc tworzenia faktów, patrz pontyfikat Franciszka, miałby troszczyć się o opinię publiczną w rozumieniu opinii katolików i tworzyć jakąś dezinformację? Chociaż informacje anonimi nie są, jak narazie, potwierdzone przez inne źródła, to są wewnętrznie dosyć spójne. Prawda bywa przerażająca, Franciszek też. Przecież nikomu się to nie śniło, wyjąwszy zwolenników demonicznych objawień MDM, dla których rzeczywistość jest potwierdzeniem boskiego pochodzenia objawienia. Niestety szatan też częściowo zna przyszłość i może zwodzić. Piszący te słowa ukończył dzisiaj na dobre pewien projekt, a wczoraj miał całą paletę dręczeń demonicznych w skali 8 na 10 możliwych. Diabeł wiedział, że dzisiaj sprawa się zakończy i mścił się jak mógł, bo zakłada niekorzystny dla siebie wynik, co piszącego te słowa bardzo cieszy. A dlaczego objawienia MDM nie są autentyczne? Między innymi dlatego, że nie pozostawiają promyka nadzieji, głoszą wszechpotęgę złego i częściowo się nie sprawdziły, nie mówiąc już o mało świątobliwym życiu „wizjonerki”. Jednak najbliższa przyszłość będzie ciężka, diabeł o tym wie, a ludzie wolą wierzyć, że tak źle nie będzie. I tak jakiś czytalnik w komentarzach na onepeterfive napisał, że po stwierdzeniu Stevena Skojeca, że anonimi to fake news poczuł się lepiej. Oczywiście, to pięknie, ale dobre samopoczucie to nie wszystko. Niestety konserwatywnym blogom kończą się bohaterzy pozytywni, bo:

  • Ani Benedykt XVI,
  • Ani Kardynał Müller,
  • Ani kardynał Burke,
  • Ani kardynałowi dubitariusze, co stchórzyli,
  • Ani biskup Schneider, bo ostatnio milczy,
  • Ani ktokolwiek bądź.

Nam jest to obojętne, bo nasi liczni czytelnicy i tak nam prawie nie płacą, więc nie jesteśmy od ich samopoczucia zależni, a Steven Skojec ma żonę, siedmioro dzieci, kilku pracowników na utrzymaniu i prawdopodobnie kredyty do spłacenia, więc musi argumentować spolegliwie. My nie musimy, a wiernym Bractwa pozostaje jakaś wiara w „nachnione wodzowstwo biskupa Fellaya”.

Wracając do kwestii opłatanego stanu Kościoła i FSSPX, to przyjąć należy, że chodzi po prostu o stołki i być może purpurę kardynalską dla biskupa Fellaya, bo biskupem prałatury personalnej i tak będzie. Czy to wszystko? Nie, chodzi także o pensję dla księży, nieruchomości w Rzymie etc., o wejście na salony, który były dotychczas przed Bractwem zamknięte. Czy warto w tym celu paktować z Franciszkiem? Najwyraźniej tak. Ponieważ piszący te słowa bywał swego czasu bardzo często w towarzystwie księży, to wie, że tzw. kariera jest dla nich naprawdę wszystkim, a tematyka „kto pójdzie wyżej” nie schodzi im z ust. Stąd ta mania tytułów, zaszczytów, ozdób, co ganił już św. Jan Chryzostam w swoim „Dialogu o kapłaństwie”. O ile istnieją typowo klerykalne cechy i zalety, jak i klerykalny sposób bycia, w dobrym i złym tego słowa znaczeniu, tak też istnieją czysto klerykalne grzechy i wady, które rzeczywiście u świeckich nie występują. Pogoń za karierą i to za wszelką cenę niestety do tych cech należy. I tak po prawdopodobnym podpisaniu umowa Bractwo stanie się głównym orędownikiem papiestwa Bergoglio, papieskiego pozytywizmu, orwellowskiego dwumyślenia oraz posoborowego „z jednej strony i zasadniczo, z drugiej natomiast pastoralnie”. I do czego to doszło?

[1] https://wobronietradycjiiwiary.wordpress.com/2015/09/01/papiez-udziela-fsspx-jurysdykcji-spowiedzi-na-rok-milosierdzia-lub-balaganu-ciag-dalszy/ https://wobronietradycjiiwiary.wordpress.com/2017/03/02/biskup-peric-w-medjugorje-zadnej-matki-boskiej-nie-bylo/

Advertisements

9 thoughts on “FSSPX: Powrót –dlaczego akurat teraz?

  1. Odnośnie punktu 5-tego, zapowiedział to sam Franciszek w swojej pierwszej filmowej intencji modlitewnej (styczeń 2016). Większość czytelników pewnie to widziało, ale przypomnieć sobie warto, bo dokładnie ku temu wszystko zmierza:

    Zwróćmy uwagę, że Kościoła Katolickiego nie reprezentuje już Krzyż, a figurka Dzieciątka Jezus. Bardzo to wymowne …

    O reszcie punktów mówi się już coraz odważniej, więc nie są to żadne rzeczy wyssane z palca.

    Lubię

  2. Od dawna tych intencji już nie oglądam, więc dopiero teraz widzę, że i punkt 3 też został w styczniu tego roku zapowiedziany:

    Już niedługo nie będzie można mówić Katolik, ale wyłącznie Chrześcijanin, by heretyków nie urazić.

    Lubię

    1. @ Hanna

      Tak sporo osób się już na te intencje oburzało, ale mało kto traktował je jako realny plan działania. Po prostu nie chcemy dopuścić myśli, że może być tak źle, to się „źle z tym czujemy”. Ech…

      Lubię

  3. Co mogę zrobić – jako zwykły wierny – jeśli nie będzie schizmy, a Kościół pójdzie w tym złym kierunku? Co zrobić, jeśli zostanie zmieniona msza święta, zniesiony celibat itd? Czy ciągle po prostu nic?

    Lubię

    1. @ Czytelnik

      Może Pan protestować, do biskupów pisać i na tacę nie dawać. Zorganizować organizację katolicką: „Za taką mszę nie płacimy””I za żonatych księży też nie” i zmusić przez to biskupa, by oddelegował księży, żyjących po Bożemu, do odprawiania Tridentiny.

      Księża żyją z ofiarności, przynajmniej w Polsce, więc jak się zakręci finansowy kurek, to posłuchają. Podziała lepiej niż teologiczna argumentacja.

      Teologicznie rzecz biorąc sakramentem absolutnie koniecznym do zbawienia jest chrzest, którego udzielić może i świecki, tzw. chrzest z wody. Potem trzeba trwać w łasce i nie grzeszyć ciężko.

      Zatem można kler finansowo trochę przetrzymać i z pewnością, dzięki Opatrzności Bożej, przynajmniej jeden ksiądz na diecezję będzie żył po Bożemu i sprawować ważne sakramenty. Tego się trzymać.

      Z praktycznego punktu widzenia, może potrwać jeszcze długo, przynajmniej do śmierci Franciszka, która przecież kiedyś nastąpi, by każdy biskup w Polsce wprowadził najnowszą protestancką mszę jako normatywną, suspendował księży, którzy jej odprawiać nie chcą lub udzielał komunii cudzołożnikom lub kto wie, co jeszcze.

      Zatem nie ma się czym przejmować, a w najgorszym razie organizować się i nie płacić. Płacę i wymagam.

      Lubię

      1. Dokładnie! Osobiście od pewnego czasu „płacę” więcej za Mszę Trydencką niż za zwykłą. Jak mniej łask, to i mniej złotówek.

        Lubię

  4. Sam nabrałem się. I zastanawialem nad Bractwem i Sedewatystami. Obecnie nadal jestem członkiem naszego Kościoła Katolickiego -naszej matki. Która jest chora jako organizacja, instytucja.(Nie moze chorowac jako mistyczne cialo Chrystusa -napisałem zeby w komentarzach nikt mi nie wypomial)Nie wiem jak jest z Bractwiem ale poszlaki, prowadza do kompleksu Syjon(nazwa loży lub nieznanego rytu) a nawet słynnego Pieure de Syjon z pewnego beseleru. Nie chce rosiewac plotek ze świata spisku. Jak będę miale czas bardziej sprawdze informacje. Chodzi o arcybiskupa Lefebve. Nie chce szkalowac imię człowieka który zrobil tyle dla tradycji, ale liczą sie fakty. Jeśli okaże się że te plotki to prawda to został zastosowany model Divita et impera, a także angielska modyfikacja Divide and conquer. Wobec naszej świętej instytucji. Cui Bono (Kto z korzysta) Wiadomo.

    Lubię

    1. @ Aleksander

      Dziwne, dziwne … Być może argument loży nie jest potrzebny, bo zdaje się, że sam arcybiskup nie był w swoich poczynaniach konsekwentny i często zmieniał zdanie, a przy braku trzymania się logicznego prawa wyłączonego środka, pozostaje argumentum ad bacculum, trzymania za tzw.twarz i element „wodzostwa”.

      Bardzo dużo wspomnień o arcybiskupie z pierwszej ręki można znaleźć na stronach byłych księży Bractwa, obecnych sedewakantystów, jak niemieckiego zelozelavi. Po francusku jest tych informacji jeszcze więcej.

      Lubię

  5. Bardzo dziękuję oczywiście ze przestudiuje materiały. Sam argument podboju uważam za słuzny. Nasza święty Kościół jest także instytucja. Niestety czyli wszelkie manewry polityczne i wywadowcze moga być zastosowane. Na temat osoby arcybiskupa uzupelnie wiedzę.

    Lubię

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s