„Wiedzą sąsiedzi …” lub czy Franciszek jest opętany?


demon

W związku z nieszczęsną rocznicą czterech lat wyboru Jorge Bergoglio na papieża w internecie i przypuszczalnie też w prasie, której nie mamy czasu czytać, pojawiają się wspomnienia pierwszych chwil tego pontyfikatu i sławnego „Dobry wieczór”. Jako reprezentanta pewnych odczuć i poglądów przytoczymy fragment „rocznicowego” artykułu Stevena Skojeca:

Nigdy o nim nie słyszałem. Nie znałem nawet jego nazwiska. Jak większość katolików podeszłem do konklawe z poczuciem oczekiwania pełnego nadziei. Ale odczucie, które naszło mnie, gdy ujrzałem człowieka, którego wybrali kardynałowie było niesamowiecie mocne. Było to odczucie lodowatego przerażenia. Gdy patrzyłem na niego, jak stał i patrzył na tłum, usłyszałem w swoim umyśle nieproszonych ale wyraźnych siedem słów: „Ten człowiek nie jest żadnym przyjacielem Tradycji.”

Moje odczucie, które wywołał ten człowiek umiejscowiło się na poziomie wnętrzności. Było tak silne, że odwróciło mą uwagę od czegokolwiek innego.

Było coś w jego twarzy. W sposobie w jaki patrzył na zebrany tłum. Było coś …niewłaściwego w jego oczach. To co ujrzałem, to, o czym myślałem, że ujrzałem, było czymś innym [obcym] patrzącym przez tę nieczytelną maskę [twarzy]. Czymś triumfującym, wyniosłym, pogardliwym, łypiącym okiem ze szczytu, na który weszło po długiej i ciężko stoczonej bitwie. Było to niesamowicie dziwne.

Gdy patrzę w tej chwili ponownie na to zdjęcie [z balkonu] nie dostrzegam niczego specyficznego w wyrazie tej twarzy. To, co ujrzałem, było, jak sądzę, nie tyle czymś fizycznym, ile raczej duchowym wglądem [w rzeczywistość]. Byłem tak wybity z równowagi, że musiałem zwalczać mdłości. […]

Od tej pierwszej chwili, chociaż próbowałem pozbyć się tego wrażenia i poddać się władzy rozumu, jak czyniło to wielu katolików, doszedłem do wniosku, że moje odczucie było znakiem łaski. Ostrzeżeniem od Boga, że będzie to pontyfikat o potwornych konsekwencjach.

Tyle Steven Skojec. Piszący te słowa miał podobne odczucia, miało je sporo innych osób i blogerów. Moment wyjścia na loggię nowowybranego papieża pamięta dobrze, bo był właśnie po bardzo intensywnym pouczeniu braterskim, którego musiał komuś udzielić i wrócił do domu psychicznie wycieńczony, podminowany i przez to intensywnie nastawiony na odbiór czegokolwiek, jak ma to miejsce podczas większego stresu. Dlatego pamięta wrażenie jakby chłodu czy zmrożenia, gdy ujrzał postać Bergoglio, co jest wyrażeniem metaforycznym, a nie doznaniem fizycznym, a do głowy przyszły mu słowa: „To jest człowiek zatracenia”. Nie przeżył zatem tego momentu tak intensywnie jak Steven Skojec, ale wrażenia miał podobne, które także próbował długo zamiatać pod dywan, że aż tak źle nie będzie, jak niestety jest.

Piszący te słowa może stwierdzić, że po odkryciu Tradycji i modlitwy Trydenckimi Brewiarzami jego umiejętność rozeznania duchów czy znajomości ludzi bardzo się wyostrzyła, co oczywiście nie oznacza, że jest nieomylny i nie może błądzić. Nie twierdzi też, że wyczuje opętanego 100 m pod wiatr, chociaż kilka dobrych trafień już miał i jakoś coraz bardziej te kwestie wyczuwa. Jak na razie miał do czynienia jedynie z dwoma osobami, które miały umiejętności paranormalne i być może spotkał w sumie czterech opętanych, czego pewny nie jest do końca pewny, bo manifestacji opisanych w Rituale romanum nie było. Pewność opętania dają bowiem manifestacje demoniczne podczas egzorcyzmu, którego przecież nie przeprowadzi, bo nie jest księdzem, ale różne symptomy opętania rozpoznać można i przedtem. W przeciwieństwie do naszych różnych „siostrzanych” lub „bratnich” stron my nie mamy pewności, że nasi adwersarze „na pewno są opętani”, chociaż takiej możliwości nie wykluczamy. Co ciekawe osoby o to podejrzewane bardzo się o to obrażają, jakby były na czymś przyłapane oraz bardzo intensywnie takim zarzutom zaprzeczają. I tak pewna niemieckojęzyczna bloggerka odznaczająca się zarówno niesamowitą przenikliwością swoich teologicznych analiz oraz mocno feminizmem podszytą nienawiścią w odpowiedzi na delikatną sugestię autora tych słów, że być może wybrałaby się do egzorcysty, odparła, że jest to karalne sądownie pomówienie, że może zaskarżyć, że to grzech tak o kimś pisać. Taka bardzo emocjonalna reakcja wskazywała, że trafiło się, nie po raz pierwszy, w bardzo czułe miejsce. A skąd takie przypuszczenie odnośnie opętania osoby i to nie tylko autora tych słów? Stąd, że zarówno jej analizy i komentarze teologiczne były ponadprzeciętnie trafne, inteligentne, świadczące o wielkiej znajomości i zażyłości z sacrum, była jednak także dzika i bezwzględna nienawiść, wizja anarchii, upadku Kościoła pozbawiona jakiejkolwiek nadziei i osłody również. Po prostu sprawiało to wrażenie czegoś ponadnaturalnego i niestety złego. Jakby perspektywy upadłego anioła, który nią kierował. Nie były to zatem wpisy, które można by skwitować:

„Histeryczna baba, chociaż bystra”.

Było to coś więcej. Oczywiście wspomniana osoba zarzuciła autorowi tych słów, że opętanym jest on i skąd to on ma uprawnienia do stawiania diagnoz. Co ciekawe to właśnie to stwierdzenie, które padło nie w kontekście jej osoby, ale czegoś innego, dało podstawy do podejrzenia jej opętania. Piszący te słowa odparł na ten zarzut, że poznał trzech egzorcystów, jeden był jego spowiednikiem, chociaż nie wiedział o jego egzorcystycznej działalności, sam dał się nawet pewnemu egzorcyście w czasie bardzo silnych dręczeń ocenić i nic. Opętanym nie jest, musi się męczyć dalej.  Nie uważa on jednak takiego pytania za obraźliwe i bywały chwile, że sam się nad tym zastanawiał, chociaż symptomów opętania nie miał, ale silnego dręczenia. Tyle, drodzy czytelnicy, uspakajających uwag, że znajdujecie się w dobrych rękach, człowieka, który choć sam nie jest opętany, na różne kwestie jest wyczulony i wyczula się coraz bardziej. A jak Pan Bóg opętanie dopuści, to trudno, to dopuści, nie ma się czego bać.

Biorąc pod uwagę doświadczenia osobiste także innych byłych i obecnych współpracowników naszej redakcji wydaje nam się, że jesteśmy na sprawy duchowe wyczuleni, a nasze diagnozy i analizy nie są aż tak chybione. Jednak tak subtelne odczucia należy weryfikować, o ile się da także naukowo, i dlatego cieszy nas ilekroć znajdziemy potwierdzenie naszych najgłębszych i najsubtelniejszych podejrzeń. A jakie to podejrzenia? A takie, że sądzimy, iż papież Franciszek jest opętany, a „tym czymś”, co wyjrzało z niego był, jak się zdaje, jakiś wysoko postawiony demon. Piszący te słowa sam miał kiedyś podobne przeżycie z dosyć znanym duchownym, którego nie wymieni, bo mu nikt nie uwierzy i przeżył coś podobnego. Coś jakby z tego duchownego na chwilę wyjrzało i popatrzyło pełnym nienawiści spojrzeniem na autora tych słów (któremu na wspomnienie tego wydarzenia właśnie przeszły ciarki po plecach), jakby przebiło powłokę, jakby odkleiło pierwszą warstwę i wyjrzało przez oczy. Całe zajście trwało może sekundę, ale wspomnienie pozostaje żywe do dziś. To, coś miało rację tak patrząc, bo i w tym wypadku piszący te słowa wywołał sporą awanturę, a demony już swoje wiedzą. Jednakże pomijając pierwszą chwilę na balkonie autor tych słów żadnych innych doświadczeń z Franciszkiem nie miał, telewizji nie ogląda, więc być może brak przeżyć bierze się z braku okazji.  Jakby nie było opętanie Franciszka jest dosyć prawdopodobne, co pisaliśmy już w innym miejscu. A jakie mamy ku temu przesłanki:

  1. Wstręt przed sacrum („Karnawał się skończył”), nie klęka, nie udziela komunii.
  2. Noszenie dziwnego „księżycowego krzyża” pełnego okultystycznej symboliki.
  3. Mieszkanie w domu św. Marty.
  4. Rzekome pragnienie opuszczenia Rzymu[1].
  5. Otaczenie się homoseksualistami i innowiercami.
  6. Niestosowne zachowanie (opowiadanie o perwersjach seksualnych, podobno niesamowicie silne ataki złości).
  7. Herezje i okultystyczny spektakl 8.12 w Watykanie.

Wstręt do sacrum może być oznaką opętania, ale pewności nie daje. W sumie wszystkie wymienione powyżej punkty 1. do 4. dotyczą szeroko pojętego wstrętu do sacrum, bo w samych apartamentach papieskich jakieś pozostałości świętości być muszą, pełno tam poświęconych przedmiotów i relikwii, jak i w całym Rzymie. Podobno osoby opętane pielgrzymujące do Rzymu miewają stałe manifestacje z powodu dużej ilości wszechobecnych relikwii. Także nie każdy heretyk był opętany, chociaż żaden święty herezji nie głosił (I dlatego JP2 nie był świętym). W przypadku opętania Franciszka nie oznacza to, że Bergoglio nie jest on odpowiedzialny za swoje czyny i decyzje, bo opętani mają wolną wolę i mogą się nawrócić, jeśli tego chcą. Natomiast w przypadku Franciszka wydaje się, że istnieje pełna i bezpośrednia współpraca ze złym, dzięki której Bergoglio znalazł się rzeczywiście na szczycie Kościoła. Zatem czy opętany czy nie, na jedno w sumie wychodzi, bo szkodzi. Ponieważ każdy człowiek ma wolną wolę, a wychodzenie z opętania trwać może latami, toteż nie możemy niestety Franciszka złapać i wyegzorcyzmować, bo on sam musiałby tego chcieć.

Jednak główny problem polega na tym, że nie mamy z nim styczności na codzień i nie widzimy jego zachowania. I dlatego, dzięki Opatrzności Bożej, zaprezentować możemy tutaj pewien film, znaleziony w otchłaniach internetu, w którym jakaś pani, jak się zdaje ekspert od mowy ciała, analizuje mowę ciała Bergoglio. Film trwa 20 minut, nie jest najlepszej jakości, a głos mówi po angielsku, więc będzie on raczej przydatny dla osób znających ten język. Jednak nawet jeśli ktoś angielskiego nie zna, to patrząc na sam film, może z autotranslatorem youtube, zobaczy coś mocno dziwnego. Autorka filmu stwierdza, że ilość lików tego filmu wyniosła dokładnie 666, co jest dosyć dziwne, a Bergoglio po prostu nie zachowuje się jak normalny człowiek. Nie patrzy w kamerę, najwyraźniej by uniknąć, by sfotografowano mu oczy (2:48), zupełnie nie interesuje się albumem Leonardo di Caprio (9:12), ale ożywa na widok koperty (12:47). Wniosek autorki przedstawiony w minucie 17:35 jak taki, że

„osoba, którą znamy jako Franciszek jest zupełnie inna za zamkniętymi drzwiami”.

Co potwierdza plotki i nasze podejrzenia opętania. Ostatni przemarsz przez tłum Franciszka ukazuje jak bardzo obojętni są mu ludzie. W innych momentach filmu trudno ukryć mu pogardę, która maluje mu się na twarzy. Sprawia wrażenie bardzo zimnego, odpychającego i fałszywego człowieka. Wydaje nam się, że materiał filmowy potwierdza zarówno pierwotne odczucia Skojeca jak i autora tych słów, że we Franciszku coś siedzi, co nim steruje i od czasu do czasu wygląda przez oczy, które pragnie  z tych powodów ukryć.  Ponieważ film zrobiony został nie przez katoliczkę, ale eksperta od mowy ciała, toteż ukazuje on ujęcie rzeczywistości, większości z nas niedostępne. Prawie wszyscy, o ile słyszymy, koncentrujemy się przy mówcy na jego słowach, które analizujemy. Osoby niesłyszące, nieznające danego języka lub mało inteligentne nie są w stanie śledzić wypowiedzi, mogą za to bardziej przyjrzeć się mowie ciała i dlatego niekiedy dużo trafniej odgadują zasadnicze przesłanie od tych, którzy je rozumieją. Oto tajemnica tzw. kobiecej intuicji lub instynktu. Większość kobiet mocno odczuwa emocje i jest w stanie lepiej poznawać mowę ciała niż większość mężczyzn, szczególnie wtedy, gdy nie rozumieją co się do nich mówi, co się też zdarza. Nie rozumieją treści, ale odgadują emocjonalną intencję. Tak, drogie Panie, zostałyście zdemaskowane. A mówiąc serio mowa ciała nie kłamie, tylko mało kto jest w stanie bezstronnie ją rozpoznać. I dlatego wydaje nam się, że załączony materiał filmowy tezę o opętaniu Bergoglio raczej potwierdza niż obala.

[1] http://www.katholisches.info/2017/01/ist-papst-franziskus-auf-der-suche-nach-einer-neuen-residenz/

Advertisements

42 thoughts on “„Wiedzą sąsiedzi …” lub czy Franciszek jest opętany?

  1. Dość często chce mi się pochwalić ilustracje wybierane przez Redakcję, ale tutaj aż nie mogłem się powstrzymać…

    Lubię

      1. Tak, to komplement, niestety polaczony z ograniczona zdolnoscia poslugiwania sie jezykiem polskim. 🙂

        Lubię

    1. @ mm

      My czy za nas? Piszący do Pana/Pani odmawia codziennie przynajmniej dwa różańce, czyli tajemnice radosne, bolesne i chwalebne, do tego przed brewiarzem i po brewiarzu, dodatkowo inne modlitwy zawierające Ave maria, więc średnio będzie przynajmniej ca. 70 dziennie.

      Rachunek jest następujący:
      – przynajmniej 10 dziennie, okraszające inne modlitwy,
      – dwa różańce dziennie przynajmniej 4 razy w tygodniu, wychodzi 67 dziennie.

      Czasami jest więcej, bo mam mały różaniec na palce, który odmawiam w kolejnce, czekając, w biurze etc. Czasami odmawiam trzy różańce dziennie i więcej części brewiarza, więc ogólnie Zdrować Maryjo mi towarzyszy przez cały dzień.

      Lubię

  2. W związku z tematem przypomniał mi się pewien film na youtube.

    Opisują go jakoby to był egzorcyzm papieża Franciszka. Ja tu widzę przerażoną twarz chłopca, który jakby zobaczył diabła, czy tez poczuł diabelską moc. Jakoś nie widać, by go ewentualny diabeł opuścił, bo to przerażenie trwało dalej.. No, ale ekspertem od mowy ciała nie jestem.

    Lubię

  3. W filmie zaprezentowanym przez Redakcję moją uwagę zwrócił fragment ze spotkania Franciszka z Patriarchą Cyrylem. Autorka, ponieważ nie jest Katoliczką, niewłaściwie oceniła pewne gesty Cyryla, a co ma, jak myślę, spore znaczenie. Opisując obie postacie mówi, że mimika twarzy wskazuje na szczery uśmiech Cyryla, w przeciwieństwie do Franciszka. Tego drugiego ocenia jako bardzo spiętego i nienaturalnie uśmiechającego się. Analizując dłonie stwierdza jednakże, że Patriarcha bawi się koralikami, co jest oznaką zdenerwowania. Twarz przecież tego nie potwierdza i jest tu sprzeczność, której autorka nie mogła wytłumaczyć, więc pominęła ją. Moim zdaniem (i zdaniem wielu komentujących film) Cyryl po prostu modli się, jednocześnie rozmawiając (niektórzy prawosławni duchowni praktykują ciągłą modlitwę, dochodząc do takiej biegłości, że potrafią jednocześnie np. prowadzić rozmowę). Jest to o tyle ważne, że jeśli to była modlitwa (tzw. „Modlitwa Jezusa” – odmawianie:”Panie Jezu Chryste, Synu Boży, zmiłuj się nade mną grzesznikiem”), mogła być przyczyną „niekomfortowego” samopoczucia Franciszka. A to kolejny dowód na niechęć do sacrum, a nie tylko nieumiejętność „bycia między ludźmi”, które to diagnozuje autorka.

    O krzyżu już kiedyś czytałam, ale to porównanie z Ozyrysem rzeczywiście zwala z nóg. Eh…

    Lubię

    1. @ Hanna

      Pani to ma oko, ho ..ho

      I wydaje się, że ma Pani rację z patriarchą.

      1. Modlitwa patriarchy
      2. Manifestacje demoniczne Bergoglio
      3. Nie patrzy w kamerę, żeby nie wyszło na jaw. Najwyraźniej ma jakąś technikę ukrywania tych manifestacji

      Lubię

  4. Zastanawiając się, w jaki sposób Franciszek mógłby ukrywać manifestacje (bo to także przyszło mi do głowy), przypomniał mi się fragment konferencji ks. Rajchela (którego Redakcja polecała kiedyś posłuchać). Opowiadał on o przypadku egzorcyzmowania pewnej dziewczyny, z którą ksiądz nie mógł sobie poradzić. Robił wszystko jak należy, a tu nic się nie działo. Po dłuższym czasie, gdy egzorcyzmy pozostawały bezskuteczne (o ile pamiętam, nie było manifestacji) zapytał ją w końcu, czy odnawia pakt z Szatanem. Ona na to, że tak, że cały czas podczas egzorcyzmu w myślach odnawiała pakt. Dopiero od tego momentu, gdy przestała to robić, egzorcyzmy zaczęły działać.

    Wydaje się więc, że jeśli Franciszek jest opętany, zgadza się na to z pełną świadomością.

    Lubię

    1. @ Hanna

      Pamiętam tę wypowiedź ks. Rajchela, ale nie pamiętam, czy była tam mowa o manifestacjach. Czy może Pani to jeszcze raz przesłuchać lub dać link? Pamiętam wypowiedź, że odnawia pakty.

      Może jest w internecie jakieś forum:

      Jak uniknąć manifestacji będąc opętanym księdzem?”,

      ale my mamy tutaj jedynie awersję do sacrum kogoś, kto nie jest poddawany egzorcyzmowi. Podobno opętani, gdy nie chcą się nawrócić, nie mają problemu w przyjmowaniu komunii św. lub wchodzeniu do Kościoła, problemy zaczynają się, gdy zaczynają się nawracać.

      Co ciekawe istnieje książka argentyńskich dziennikarzy @ Aquel Francisco, która informuje, że Bergoglio był w latach 1990-92 w rodzaju „aresztu domowego”, nie miał żadnych obowiązków, nie został przydzielony nawet do odprawiania mszy, ale za to do słuchania spowiedzi.

      Wśród jezuitów krążyła pogłoska, że Bergoglio zwariował.

      Informacje za katholisches.info http://www.katholisches.info/2014/09/als-bergoglio-als-brillant-aber-verrueckt-ins-exil-geschickt-wurde/

      Zatem możliwe,że już w tamtym czasie wystąpiły pierwsze manifestacje, nie pozwolono mu odrawiać mszy, ze względu na niebezpieczeństwo profanacji, skierowano do spowiedzi, bo przypuszczalnie nikt do niego nie przychodził. Nie wiemy, czy argentyńscy jezuici przesiąknięci teologią wyzwolenia w Argentynie lat 1990-92 w egzorcyzmy wierzyli i czy je stosowali. Najwyraźniej nieskutecznie. Więc odnawianie paktu jest możliwe, a może wszystko do czasu, jak w przypadku Magdaleny z Kordoby, która zawarła pakt jako dziecko i do końca trwania paktu, bo diabeł jest „prawnikiem” i umowy dotrzymuje, manifestacji nie miała.
      https://ostrzezenieprzedmbm.wordpress.com/2013/12/11/magdalena-od-krzyza-zakonnica-ktora-zawarla-pakt-z-diablem/

      O. Amorth gdzieś mówił, że papież ma specjalną ochronę dużej ilości aniołów. Może to i prawda, pod warunkiem, że jest papieżem. Jak jest antypapą, jak najprawdopodobniej Bergoglio, to tej ochrony nie ma, a jak jest opętany i odnawia pakty, to wiele spraw się klaruje.

      Mówi dużo o diable i jedne z pierwszych słów: „Kto nie modli się do Boga, modli się do diabła” – sama prawda.

      Lubię

      1. Niestety nie mogłam tego fragmentu o odnawianiu paktu znaleźć, ale skoro Magdalena nie miała w czasie trwania paktu manifestacji, możliwe, że tak to właśnie działa. Pan Bóg przecież szanuje ludzką wolę i do niczego nie zmusza, nawet jeśli wolą człowieka jest zostać agentem złego.

        Lubię

      2. Szanowna Redakcjo, chciałbym zwrócić uwagę, że albo „nasi kochani współcześni jezuici rzadko kiedy realnie w złego ducha wierzą i żyją tak, że się odechciewa z nimi zadawać” albo wykazują tak wielką troskę o Najświętszy Sakrament, że brata swego który mógłby Go sprofanować zsyłają na prowincję do małej izdebki…

        Polecam tekst: http://edition.cnn.com/interactive/2015/09/specials/pope-dark-night-of-the-soul/

        Wynika z niego, że Jorge jako rektor seminarium jezuitów: „…discouraged his students from reading liberation theology and reassigned professors who taught it, alienating politically minded Jesuits.”

        Kazał też przyszłym braciszkom pracować przy gospodarstwie, przy świnkach między innymi, co nie wszystkim się spodobało. Trzeba oddać ówczesnemu Jorge, że był to bardzo dobry pomysł. W czasach zamętu ( teologicznego w tym przypadku) najlepszym co można dać młodym mężczyznom to zajęcie, żeby na myślenie nie mieli czasu ( patrz: musztra i inne w wojsku).

        To raz.

        A w 1986 r. , kiedy zakończyła się jego kadencja jako rektora: „Liberation theologians, whom he had removed from positions of power, now ran the province, appointed by Jesuit leaders in Rome.”

        I tak wdzięczni za wcześniejsze „szykany” bracia, kiedy dostali się do władzy, zamknęli go w izdebce.

        Bergoglio zniósł to bardzo źle. I prawdopodobnie właśnie wtedy zaczęły się jego ataki szału/gniewu. Gdybym miał wskazać na moment, kiedy ( pamiętając, o Łk 6, 37-38 !) Jorge poluzował swoje związki z ortodoksją, to byłby to właśnie ten czas w odosobnieniu, nie wcześniej.

        Z zsyłki na salony wezwał go tamtejszy Wojtyła ( przynajmniej tak można sądzić po krótkiej kwerendzie z wujkiem google) – abp. Antonio Quarracino. Uważał on, że gejów powinno zamykać się w gettach, i że są oni „hańbą narodu” bodajże, miał sprawę sądową z tego powodu. Był przy tym zagorzałym ekumenistą. Czy podejrzewając Jorge o homo skłonności wziąłby go pod swój dach ( a trzeba pamiętać, że Jorge był przez dwa lata pod obserwacją niemal totalną, a i wcześniej był „na świeczniku” i abp. mógł wejść w posiadanie takich informacji bardzo łatwo)? Przypuszczam, że wątpię. Być może wskazał upartemu krajanowi ( rodziny obu wyemigrowały do Argentyny z Włoch) skuteczną drogę do kariery? Pojednanie ze starszymi braćmi ( nic nie wiadomo, żeby przed Buenos Aires Jorge się z nimi spoufalał), z odłączonymi braćmi, ze wszystkimi! A później to już poszło.

        Lubię

      3. @ Marek

        To wszystko ciekawe i częściowo znane. Wydaje się, że Bergoglio miał fazę „konserwatywną” a potem „liberalną”. Wiadomo też, że długo nie bronił jezuitów aresztowanych i chyba też torturowanych poprzez juntę argentyńską podczas tzw. „brudnej wojny”.

        Trochę pisze o nim Hilary White, że był w Argentynie człowiekiem bezwzględnej władzy. Ale to zależy kto o nim pisze, czy liberałowie, jak np. niemiecki Die Zeit, którzy jako pierwsze zapytali, jak odniósł się do junty, a następnie do teologii wyzwolenia, która jest w Niemczech postrzegana jako dobra. Hilary White stwierdza, że to, co uderza w pontyfikacie Franciszka to całkowity prawie brak informacji na temat jego przeszłości. A przecież hiszpański jest językiem światowym i żadna agencja niczego po wyborze nie napisała, jedynie Rorate Caeli sławny list …Horror… horror…

        Chyba prawda leży gdzieś po środku. Geje potrafią się dobrze maskować, tak iż nawet inni homoseksualiści ich nie poznają. Mam znajomego homoseksualistę i dokładnie go o to zapytałem, czy poznaje. A on mówi, że nie zawsze, a poznał takich, których by nigdy w życiu o to nie posądzał. Więc abp. Quarracino mógł dać się nabrać. Ale gej czy nie Bergoglio był katastrofą dla Kościoła w Argentynie i jest dla powszechnego.

        Ja też się zastanawiałem, kiedy Bergoglio „przeszedł na ciemną stronę mocy” mówiąc Gwiezdnymi wojnami i chyba wtedy. Bo przestał robić karierę, patrz dzisiejszy wpis Ann Barnhardt http://www.barnhardt.biz/2017/03/27/satanism-some-things-to-remember/

        These believing satanists are Diabolical Narcissists who are literally at war with God Himself, obviously. Many DNs are attracted to the Church thinking that it will provide them with power, adulation and oftentimes sex. When their lives don’t turn out as they wanted, when the Church and the world fail to fall at their feet, they actually turn against God Himself.

        Przymknęli go, więc mieli subiektywnie powody, albo był za pobożny, albo za mało, albo nie taki jakiś, jak chcieli …

        św. Jana od Krzyża też przymknęli i się dobrze skończyło, zależy kogo się przymknie.

        Przecież homoseksualiści nie muszą uprawiać seksu 24/7 przez całe swoje życie, miewają okresy abstynencji, niektórych nachodzi to na starość, bo przedtem nie mają śmiałości, pieniędzy, okazji, nie wiadomo czego jeszcze … tym także można sterować.

        Wojtyła go awansował, bo został najwyraźniej poinformowany, że Bergoglio jest przeciwnikiem teologii wyzwolenia i że od niej za wiarę prawdziwą wycierpiał. A wycierpiał, bo sobie porobił wrogów. Czekamy na inwestygacje Hilary White o Bergoglio w Argentynie, bo obiecała, więc może dotrzyma.

        Lubię

  5. Jeśli faktycznie jest tak jak Szanowna Redakcja podejrzewa, to oczywiście jest to wszystko wstrząsające. Zastanawia mnie natomiast kwestia motywacji Franciszka. Zrozumiałbym pewnego rodzaju nieświadome opętanie, ale nie rozumiem świadomego, bo gdzie tutaj motywacja? Co mogłoby go skłonić do świadomego zawarcia jakiegoś paktu z demonem? Władza? Może, ale aż taka przewrotność, by aspirować do władzy w Kościele? Trudne do pojęcia.

    Lubię

    1. @ Czytelnik

      Jak opowiada ks. Rajchel ludzie diabłu duszę sprzedają, żeby zdać egzamin, schudnąć, zrobić karierę, mieć pieniądze etc. A tutaj oferta dla bardzo przeciętnego, intelektualnie poniżej przeciętnej, jezuity:

      „Zrobisz zawrotną karierę, zostaniesz papieżem, będziesz mógł robić to i tamto, jeśli będziem mi służyć..”

      Nie każdy by odmówił, szczególnie jeśli był mało wierzący.

      Podejrzewamy również, że

      1. Bergoglio jest homoseksualistą

      2. Jego ghostwriter arcybiskup Fernandes autor Amoris laetitia, którego passusy brzmią jak homoerotyk („czułość” etc.) był jego kochankiem.

      Dlaczego? Ponieważ:

      1. Wyglądają jak ojciec i syn, a przynajmniej są do siebie podobni: http://www.katholisches.info/tawato/uploads/Erzbischof-Bergoglio-mit-Rektor-Fernandez.jpg

      2. Młody Bergoglio jest bardzo podobny do młodszego Fernandeza

      https://www.google.de/search?q=bergoglio+young&tbm=isch&tbo=u&source=univ&sa=X&ved=0ahUKEwjzrofH6PbSAhVJYJoKHTF9Br0QsAQIHA&biw=1344&bih=687#tbm=isch&q=archbishop+fernandez&*&imgrc=3sConSf9XB0MvM:

      3. Homoseksualiści są bardzo narcystyczni i wiele par wygląda jak bliźniacy:

      http://www.huffingtonpost.com/2014/04/09/boyfriend-twins_n_5118091.html

      https://www.google.de/search?q=gay+couples+look+like+twins&espv=2&source=lnms&tbm=isch&sa=X&ved=0ahUKEwjgtpXI6_bSAhUFtRQKHUJOC3wQ_AUIBigB&biw=1344&bih=687

      Inna możliwość, Fernandez jest jego naturalnym synem, ale to raczej wykluczamy. I dlatego w homo parach nie można zaśpiewać: „Im Cię więcej tym mniej”, ale „Im Cię więcej, tym mnie więcej”.

      Oj porobiło się …porobiło, a świstak zawija w sreberka…(ale nie w tym znaczeniu, że zmyślamy)

      Wydaje nam się, że trafnie to widzimy, bo ja za taką sugestię zostałem zbanowany z pewnego zachodniego forum katolickiego.

      Zatem.
      1. Niewiara
      2. Homoseksualizm
      3. Opętanie / pakt

      Wszystko możliwe, bo perwersje seksualne, jako grzech ciężki wbrew naturze u duchownych do świętokradztwo, bardzo na złego ducha otwierają. http://www.niedziela.pl/artykul/73919/nd/Od-magii-do-opetania

      A ponieważ w rytuałach okultystycznych, przypuszczalnie także masońskich, ale na pewno satanistycznych akty homoseksualne, szczególnie te „zasadnicze” (nie wchodzimy w szczegóły) odgrywają dużą rolę, to tak można połączyć „przyjemne” z „pożytecznym”.

      Więc nasze przypuszczenia mogą być prawdziwe …

      „Kim jestem, by sądzić”,

      papież Franciszek. No właśnie …

      https://www.google.de/search?q=bergoglio+young&tbm=isch&tbo=u&source=univ&sa=X&ved=0ahUKEwjzrofH6PbSAhVJYJoKHTF9Br0QsAQIHA&biw=1344&bih=687#tbm=isch&q=archbishop+fernandez&*&imgrc=xXHUxVnhCCZBcM:

      Lubię

  6. A jakie to konkretnie herezje głosił JP2? Często pod Pana odpowiedziami nie ma już przycisku „Odpowiedz”, więc od razu kolejne pytanie: jeśli głosił te herezje, które Pan pewnie wymieni to czy wg Pana był heretykiem formalnym?

    Lubię

    1. @ Piotr

      Już o tym było: https://wobronietradycjiiwiary.wordpress.com/category/kosciol-posoborowy/jp2-teologia-ciala/

      https://wobronietradycjiiwiary.wordpress.com/2017/01/20/teologia-ciala-lub-przeklad-z-janopawlowego-na-nasz-6-z-teologia-jp2-ontologizm-i-immanentyzm/

      Ponadto głosił focjanizm, który błędnie sądził, że Duch Święty pochodzi od Ojca przez Syna, a nie od Ojca i Syna,, chodzi o słynne Filioque.

      Jestem po lekturze 850 stron Dörmanna i w trakcie lektury wczesnych pism Wojtyły, by wszystko sprawdzić i udowodnić, z Denzingerem i dawnymi dogmatykami skonfrontować. Trochę to potrwa.

      Nie była to herezja formalna, ani herezja w sensie właściwym, patrz cenzury, ale sententia haeresim proxima, bo bardzo kluczył i to ukrywał. Naprawdę potrzeba dobrych umiejętności analitycznych, by to wyłuskać, a Dörmann je miał.

      Lubię

      1. Napisał Pan, że żaden święty herezji nie głosił i dlatego JP2 świętym nie był (nie jest?). Z tego wyciągnąłem wniosek, że uważa Pan, że JP2 głosił herezje. Ale okazuje się, że jednak nie herezje tylko opinie herezji bliskie.

        Czy Kościól jest nieomylny gdy ogłasza kogoś świętym? Czy były przypadki w historii Kościoła, że ogłoszono kogoś swiętym a potem się z tego wycofano?

        Lubię

      2. @ Piotr

        Ani herezji sensu lato ani sensu stricto. Proszę przeczytać sobie raz jeszcze o cenzurach kościelnych i o notae theologicae, w wykazie pod Teologia jako nauka.

        Naszym zdaniem JP2 nie głosił herezji w rozumieniu sensu strico, ale spełniał wszystkie poniższe kategorie cenzur teologicznych, czyli głosił herezje sensu lato, w ujęciu szerszym. Nie spełniał zatem wymogu prawowierności, które Kościół stawiał świętym, do VAt II.

        Na temat nieomylności procesu kanonizacyjnego już w komentarzach sporo było.
        https://wobronietradycjiiwiary.wordpress.com/2014/07/10/nieomylnosc-papieska-a-obecny-pontyfikat-3-z-3/comment-page-1/#comment-2016

        https://wobronietradycjiiwiary.wordpress.com/2014/07/10/nieomylnosc-papieska-a-obecny-pontyfikat-3-z-3/comment-page-1/#comment-2009 i inne komentarze w tych okolicach.

        Takich przypadków dotychczas nie było.

        Ja leżę obecnie w łóżku, źle się czuję, połączenie internetowe zanika, więc nie jestem w najlepszej kondycji, by pisać.

        Trzeba będzie coś o tych kanonizacjach napisać i udało mi się ściągnąć dzieło Benedykta XIV o Kanonizacji, 450 bitych stron po łacinie, które też muszę przeczytać. Zatem to potrwa.

        Lubię

  7. Papież Franciszek w mojej opinii może być zwolenikiem teologii wyzwolenia. Watykan jest podmiotem nie tylko religijnym ale politycznym. Znajac definicje tego nurtu korzennie i bliskość ideologiczna. Na podstawie inicjatyw politycznych które popiera (anty)papież Franciszek można postawić taka tezę. Papierkem laksumowym jest wobec hierarchów teologia. Przeczytałem cała analile AL. I samodzielnie próbuje się przebic ale zostawię wnioski na poznej jest gorzej niż myślałem (a w życiu prywatnym jestem optymista)

    Lubię

  8. Pytanie do redakcji o „Ducha Świętego ….. który od Ojca i Syna pochodzi ..” i ‚charyzmatyzm’.

    > Ponadto głosił focjanizm, który błędnie sądził,
    > że Duch Święty pochodzi od Ojca przez Syna,
    > a nie od Ojca i Syna,, chodzi o słynne Filioque.

    W „Odnowie w Duchu Św” / charyzmatyźmie – częste czy bardzo częste jest wzywanie „Duch Św” czy modlenie się do „Ducha Św”, itd. To wiadomo.

    Pewnym częstym ‚wezwaniem’, oceniłbym je jako ‚uroczyście’ stosowanym,
    jest wezwanie mniej więcej takie :
    ‚ .. Boże Ojcze Wszechmogący .. ześlij na ..nas/X/Y/.. .. Ducha Św. … w imię Twojego Syna Jezusa Chrystusa …”
    czyli ogólnie prośba do Boga Ojca o udzielenie / „wylanie” Ducha Świętego w imię / poprzez / odwołując się do Jezusa Chrystusa .
    Prośba mniej więcej taka często nadaje ‚styl’ dalszej modlitwie.

    Takie jest też często rozumienie pochodzenia Ducha Świętego, nie wiem czy wszędzie ale w wielu środowiskach „charyzmatków” się z tym spotkałem, że to Bóg Ojciec udziela Ducha Świętego w imię / poprzez / …. / … Jezusa.

    Czy to nie podejrzane, czy taka forma wezwania jest zgodna z teologią/wiarą Katolicką ??
    Czasami się nad tym zastanawiałem, ale teraz temat został wywołany więc piszę.

    Pomijając wiele innych kwestii
    (jak rozbudzanie emocji, nie rozeznawanie, obca katolicyzmowi modlitwa pochodzenia zielonoświątkowego, …. ) ,
    czy może być tak że już w punkcie startu, poprzez same słowa i ich rozumienie – że modlimy się już do innego ducha, prosimy o udzielenie innego ducha, nie Ducha Świętego któryc pochodzi od Ojca i Syna ?

    Lubię

    1. @ Tomasz M.

      Aby to dokładnie wyjaśnić potrzebny jest kolejny bardzo dokładny cykl wpisów. W tej chwili się bardzo słabo czuję, więc będzie krótko.

      Przedstawione przez Pana wezwania są niezgodne z teologią katolicką.

      Błędy
      1. Focjonizm, Duch od Ojca
      2. Subordynacjonizm, Syn mniejszy od Ojca, służy jedynie jako „kanał” przekazu.

      Aby tego dowieść trzeba najpierw przedstawić naukę o Trójcy Świętej, a następnie o pochodzeniu Ducha Św. w kontekście schizmy Focjusza, tak mniej więcej 200 stron tego będzie.

      Czy możliwe jest przywoływanie w ten sposób innego ducha? Jest możliwe, proszę przeczytać sobie to, tak pod koniec: http://www.onepeterfive.com/a-dubious-influence-de-lubac-von-balthasars-effect-on-catholic-thought/

      Bardzo dobry artykuł przetłumaczymy go.

      Lubię

  9. Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus!

    Znajomy przesłał mi poniższy film, który wydał mi się trochę niepokojący …

    Z Panem Bogiem,

    Mariusz

    Lubię

    1. @ mariuszjerzy

      To raczej trick prestigidatora, tzw. latający stolik, dosyć popularny numer. Nie jest to nadprzyrodzone w rozumieniu teologicznym. Nas gorszy bardziej, że cyrk dotarł do Watykanu, a w Watykanie też cyrk. „Grande Zampano e arrivato”, czy jak to było u Felliniego …. Ech …cyrk mara, Bóg wiara, chciałoby się rzec.

      Lubię

  10. To Baum był bowiem autorem pierwszej wersji jednego z najbardziej przełomowych dokumentów Soboru Watykańskiego II, o stosunku Kościoła do innych religii – „Nostra aetate”. Razem z nieżyjącymi już kardynałem Augustinem Beą i księdzem Johnem Oesterreicherem, Baum był też prawdziwym współautorem deklaracji w jej ostatecznej formie. Jak pisał o nim w 2011 roku magazyn „Commonweal”: „Sobór był dziełem Gregory Bauma. (…) Pracował wykonując różne funkcje w komisjach przygotowujących najważniejsze dokumenty. Zaczął swoją pracę w listopadzie 1960 roku, a zakończył ją w grudniu 1965 roku, dzięki czemu mógł napisać pierwszy szkic Nostra aetate”.

    I właśnie tego jeszcze okresu dotyczą informacje z Lifesitenews. Portal cytuje własne, szczere wyznania Bauma, który opowiada o swoim czynnym homoseksualizmie i powodach jego dotychczasowego skrywania. „Nie opowiadałem wcześniej publicznie o moim homoseksualizmie, gdyż taki akt uczciwości zmniejszyłby mój wpływ jako krytycznego teologa” – stwierdził kanadyjski profesor. Nic dziwnego, biorąc pod uwagę, że swoją aktywność homoseksualną Baum rozpoczął w 1963 roku, kiedy to trwały w najlepsze prace Soboru i Baum przygotowywał tekst „Nostra aetate”. „Miałem 40 lat (1963 r.) kiedy doszło do mojego pierwszego stosunku seksualnego z mężczyzną. Spotkałem go w restauracji w Londynie. To było podniecające i jednocześnie rozczarowujące, bo wiedziałem czym jest miłość i tym co naprawdę chciałem to dzielenie życia z partnerem”.

    Sam Baum ogłosił o swym wystąpieniu z kapłaństwa w gazecie, mimo to nadal uważany był za wpływowego i miarodajnego teologa katolickiego. Następnie ożenił się z byłą zakonnicą, o której mówił, że „nie przeszkadzało jej to, że gdy w 1986 roku przeprowadziliśmy się do Montrealu spotkałem Normanda, byłego księdza, w którym się zakochałem.” Jak opisywał dalej Baum, Normand jest „gejem i dobrze przyjął moją orientację seksualną”.

    https://dorzeczy.pl/codzienne-felietony/22258/Dziwaczna-opowiesc-o-soborowym-ekspercie.html

    http://en.metapedia.org/wiki/Augustin_Bea
    http://en.rightpedia.info/w/Augustin_Bea

    diaspora judaistów przechrztów pseudokonwertytów sodomitów kanadyjska i austriacka ksiądz Baum ksiądz Oesterreicher i judaizatorów kard. Augustin Bea Behar ?

    czyli wyznawcy judaizmu w sutannach pisali jak katolicy mają żydów traktować

    1904 births1993 deathsAustrian emigrants to the United StatesAustrian Roman Catholic priests
    Converts to Roman Catholicism from Judaism
    Disease-related deaths in New Jersey
    Participants in the Second Vatican CouncilPeople from Olomouc DistrictPeople associated with ScoutingSeton Hall University facultyScouting and Guiding in Austria
    Writers on antisemitism
    Christian and Jewish interfaith dialogue

    https://en.wikipedia.org/wiki/John_M._Oesterreicher

    Roman Catholic theologiansAugustiniansOfficers of the Order of CanadaParticipants in the Second Vatican CouncilMcGill University facultyUniversity of Toronto facultyMcMaster University alumniOhio State University alumniAnglophone Quebec peopleCanadian

    people of German-Jewish descent

    People from BerlinGerman emigrants to Canada1923 births

    https://en.wikipedia.org/wiki/Gregory_Baum

    For, in fact, ordained Jews around Rome working on the Jewish declaration included Father Baum, as well as Msgr. John Oesterreicher, on Bea’s staff at the Secretariat. Bea, himself, according to the Cairo daily, Al Gomhuria, was a Jew named Behar. Neither Baum nor Oesterreicher was with Bea in the late afternoon on March 31, 1963, when a limousine was waiting for him outside the Hotel Plaza in New York. The ride ended about six blocks away, outside the offices of the American Jewish Committee. There, a latter- day Sanhedrin was waiting to greet the head of the Secretariat for Christian Unity. The gathering was kept secret from the press. Bea wanted neither the Holy See nor the Arab League to know he was there to take questions the Jews wanted to hear answered. „I am not authorized to speak officially,” he told them. „I can, therefore, speak only of what, in my opinion, could be effected, indeed, should be effected, by the Council.” Then, he spelled out the problem. „In round terms” he said, „the Jews are accused of being guilty of deicide, and on them is supposed to lie a curse.” [Ed. Those who follow the Jewish religion — not those who happen to merely be born of a Hebrew mother — curse themselves by their own choices, just as anyone else can. „Race” has nothing to do with it, as the anti-Catholics would like us to believe] He countered both charges. Because even in the accounts of the Evangelists, only the leaders of the Jews then in Jerusalem and a very small group of followers shouted for the death sentence on Jesus, all those absent and the generations of Jews unborn were not implicated in deicide in any way, Bea said. As to the curse, it could not condemn the crucifiers anyway, the Cardinal reasoned, because Christ’s dying words were a prayer for their pardon. [Ed. Christ was speaking about the Romans, who didn’t know what they were doing]

    http://www.fisheaters.com/jewsvaticanii.html

    Lubię

    1. @ Achilles

      To wszystko jakieś tragikomiczne, zależnie z której strony na to patrzeć. Miejmy nadzieję, że Baum pisze prawdę i ten „pierwszy raz” miał miejsce rzeczywiście w Londynie, a nie w Watykanie podczas obrad Soboru z innym kolegą księdzem peritusem. I tacy ludzie nam Sobór zgotowali. Będzie za jakiś czas cykl wpisów na temat życia duchowego i prywatnego głównych teologów Soboru, mniej więcej w tym samym kierunku, tyle że heteroseksualnym.

      Ale mnie bardziej bulwersuje fakt, że nie było żadnych dobrych, którzy by takie sprawy wyczuli, rozeznali i ostrzegali. Gdzie sensus fidei, gdzie dar rozeznania duchów? Dlaczego nikt tego nie widział od strony intelektualnej i wyczuwał od strony duchowej lub moralnej?

      Liked by 1 osoba

  11. http://en.rightpedia.info/w/Johannes_Oesterreicher

    http://en.rightpedia.info/w/Gregory_Baum
    http://en.metapedia.org/wiki/Johannes_Oesterreicher
    http://www.theoccidentalobserver.net/2012/07/the-role-of-jewish-converts-to-catholicism-in-changing-traditional-catholic-teachings-on-jews/
    http://www.mashpedia.com/John_M._Oesterreicher
    http://www.revilo-oliver.com/rpo/church.htm
    HOW THEY STOLE THE CHURCH

    by Professor Revilo P. Oliver

    (Liberty Bell, August 1991)

    According to Mr. Roddy, the decree of the Vatican Council drafted by Jules Isaac „would have gone down early,” but for the „covert help” of the „priest-spy.”

    That seems implausible. It is hard to see how the „priest-spy” could have had the pivotal rôle attributed to him. When Roncalli, who, under the laws of the Church, was not even a Catholic, slithered onto the See of Rome as John XXIII, his election must have been procured by accomplices in the College of Cardinals, (8) and he almost certainly had in petto a scheme for capturing and Judaizing the Church, probably including the Vatican Council that he convened in 1962 and guided through its intermittent sessions to its consummation of the revolutionary take-over in 1965. Mr. Patterson notes that after Roncalli was elected Pope in 1958, the larger newspapers in this country dropped their neutral or mildly hostile attitude toward the Catholic Church and suddenly blossomed with bouquets for „good Pope John.” The Jewish Lords of the American press must have received from their superiors advice that „Roncalli is our boy.”

    Mr. Roddy did not name the „priest-spy,” who, he said, pretended to be a conservative Catholic but was really „100%” in the Zionist interest and might himself be a Jew disguised as a Jesuit. He provided, however, a series of more or less enigmatic clues to the man’s identity.

    Mr. Patterson reports that his research has identified the „priest-spy” as Malachi Martin, alias (by his own admission) Michael Serafian, alias (by implication) F.F. Cartus, and (therefore) alias Timothy Fitzharris-O’Boyle.

    Piers Compton quotes him as having predicted, at the time the Vatican Council completed its work of subversion in
    December 1965,

    „Well before the year 2000, there will no longer be a religious institute recognizable as the Roman Catholic and Apostolic Church of today…. There will be no centralized control, no uniformity in teaching, no universality in practice or worship, prayer, sacrifice, and priesthood.”

    „How the Jews Changed Catholic Thinking by by Joseph Roddy”. Look Magazine, Volume 30 No. 2, 25 January 1966.

    Lubię

  12. Zamiast rozeznawania duchów kardynałowie i inni w Watykanie skupieni są na innych arcyważnych sprawach:
    https://chnnews.pl/europa/item/3718-ten-wystep-na-oczach-papieza-w-watykanie-wzbudzil-kontrowersje-wideo.html
    Poziom tego „show” jest taki, że wytrzymałam jedynie kilka minut. I nie wiem, jak ci wszyscy dostojnicy mogli to znieść…?

    Do pewnego czasu, jako jeszcze niezorientowana w stanie faktycznym kościoła katolickiego, zastanawiałam się jak takie, bo tych „kwiatków” jest wiele, i inne rzeczy w ogóle są możliwe?
    Jak możliwe jest to, że nauka Świętego Kościoła Katolickiego jest tak bardzo dewastowana, zwalczana, wypaczana czasem z perfidią najwyższych lotów? Musiałam przebić się naprawdę przez wiele „murów” wzniesionych przez posoborowie aby zrozumieć. Teraz już wiem i…wciąż nie mogę uwierzyć w to, co dzieje się w kościele katolickim. Niestety spotykam ludzi, którzy łączą prawdziwość nauki kościoła z osobą: z papieżem czy duchownymi. I mechanizm jest prosty, tzn, skoro papież czy ksiądz mówią to i to, tzn. że to co mówią jest prawdziwe i słuszne. Istnieje też inne spojrzenie, a mianowicie, że tylko tzw nowa ewangelizacja jest dobra, bo to co było wcześniej to jakiś przeżytek, nuda, sztywność (wyluzowanie jest cool, w kościele także), ciemnogród, teksty papieży, ojców i doktorów kościoła zbyt trudne, bo czasochłonne i niezrozumiałe, coś czego należy się bać i omijać szerokim łukiem. Zapomniałabym o łacinie na hasło której potencjalny rozmówca baranieje, stuka się w głowę i nabywa ostatecznego przekonania, że ma do czynienia z kimś niespełna rozumu.

    Z drugiej strony jak Watykan coś robi, to może jednak lepiej gdyby oglądał te żenujące widowiska, bo stopień zniszczeń w wyniku działalności postępuje dalej o czym opowiada między innymi ks. Tomasz Jochemczyk, który mieszka i posługuje we Włoszech:

    Opłakuję to, co dzieję się w PAŃSKIEJ WINNICY. Z wielkiego dobra kościoła katolickiego pozostała tylko ściana z drzwiami wejściowymi jak w przypadku bazyliki św Benedykta w Nursji po trzęsieniu ziemi jakie miało miejsce w ubiegłym roku:

    Widzisz front kościoła, a jak wejdziesz to co widzisz???

    Niestety nie każdy to zobaczy, bo jest mnóstwo osób w kościele, które trwają na jakimś pozorze, huuura-entuzjaźmie i pseudonowoczesności itp., „niekwestionowanym autorytecie” JPII, religii sukcesu zgodnie z którą PAN JEZUS pomaga żyć szczęśliwie pod każdym względem. Ludzie nie chcą cierpieć i mieć problemów, więc chętnie słuchają i chcą tak postrzegać wiarę – zdrowo i dostatnio. Po co poznawać siebie i pracować nad swoimi wadami aby wzrastać w dojrzałości. Po co krzyżować swoje pożądliwości, nałogi? Po użerać się przez całe życie z jednym mężem/żoną? Po co wymagać od siebie i innych? Żyć trzeba szybko i konsumować co i kogo się da. Trzeba opuszczać ten świat obżartym wszystkiego! Żyje się wszak tylko raz!

    Przy tej okazji z serca dziękuję Redakcji za wartościowe teksty, bo to nieocenione źródło na drodze rozwoju mojej wiary. Trafiłam tu dopiero co, więc będę miała dużo materiałów do studiowania.
    Dziękuję także za artykuły dotyczące obecnej sytuacji kościoła, bo te także wiele wnoszą. Smucę się nimi, ale staram się pamiętać, że nad wszystkim jest Bóg Wszechmogący, który dopuszcza i bardzo trudne doświadczenia.

    Z wyrazami szacunku i modlitwą.

    Lubię

  13. Przypomniała mi się jeszcze jedna piękna sprawa odnośnie „Niewiasty dzielnej” czyli chodzi o ś.p. Marię Kominek, której cenne teksty mogę na tym blogu czytać. Ks Tomasz Jochemczyk opowiada jak bardzo pomogła mu ta szlachetna kobieta na drodze jego powołania. Pani Maria wspierała tego kapłana na jego trudnej drodze ku kapłaństwu materialnie, ofiarowywała za niego modlitwy i cierpienia. Jest to kapłan, który odprawia wyłącznie Mszę Św Trydencką. Wydaje mi się, że świadectwo dot. Pani Marii było tu:

    albo tu:

    W każdym razie wszystkiego w ogóle warto posłuchać, ponieważ jest w tych konferencjach wiele ciekawej treści dot. objawień Matki Bożej Fatimskiej, tradycji kościoła, a także spraw bieżących odnośnie sytuacji kościoła katolickiego,
    Z modlitwą

    Lubię

  14. A tutaj a propos naszej tezy opętania według dzisiejszego onepeterfive, który przytacza źródła, że masoni bardzo chwalą Franciszka. To, że chwalą nie znaczy, że sam jest masonem, chociaż każdego nie chwalą, jednakże ciekawe jest następujące stwierdzenie:

    Among some Argentine traditionalist circles, it is said that Bergoglio, before becoming a bishop, disappeared for some time from circulation and was initiated into Freemasonry, then reappeared and made a career. Who knows the truth of it?

    http://www.onepeterfive.com/freemasons-love-pope-francis/

    No pewności nie ma, ale inne źródła donoszą, że był w tym „areszcie domowym”, więc jedno mogło iść w parę z drugim. Nikt by się nad tym nie zastanawiał, gdyby się tak nie zachowywał i nie bluźnił. A opętani tak mają.

    Lubię

  15. Zdjęcie samolotowe, chyba z pielgrzymki do Egiptu (aczkolwiek pismaki mogą być nierzetelne i wstawiać jakiekolwiek).
    Tak czy inaczej można się przestraszyć.

    Lubię

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s