Wolno modlić się Wielkim Egzorcyzmem prywatnie


7557355912_e51db6b907_b

Być może kilku czytelników pamięta spory i awanturę związaną zastrzeżeniami niektórych osób i „kapłanów Tradycji” wobec naszej porady, by w razie dręczeń demonicznych samodzielnie modlić się nad samym sobą lub nad swoimi bliskimi Wielkim Egorcyzmem. Podobno niektórym znanym egzorcystom aż włosy się na taką radę zjeżyły, ale my pozostajemy przy swoim. Dlaczego? Ponieważ to działa, a ktoś modlić się musi. A czy diabeł nie będzie się mścił? Będzie, ale raczej będzie próbował to udaremnić, jednak Pan Bóg mocniejszy i trzeba diabłu pokazać, kto tu, z Bożą pomocą, rządzi.

Argument z Augustyna Poulain SJ

Piszący te słowa nie jest zawsze pewny swoich racji, raczej długo sprawdza aż się na jakiś temat wypowie, ale jak już pewność zyska, to nie da się tak łatwo zbić z tropu. Argument, że „jeden egzorcysta powiedział”, jest taki sam jak agrument, że „jeden teolog w internecie napisał”. Można przecież błądzić w dobrej wierze, co dotyczy nas wszystkich. Dlatego bardzo cieszymy się, że możemy zaprezentować poparcie naszej tezy. Uczynimy to w postaci skanu fragment książki o. Poulaina SJ, Łaski modlitwy. W Chrystusie Odkupicielu, Poznań 1966. Jest polskie tłumaczenie polecanej przez nas książki, nabytej opatrznościowo przez kilku czytelników, gdzie na stronach 450-451 o. Poulain SJ podaje:

Zatem:

  • Sama osoba osaczona/dręczona może odmawiać Wielki Egzorcyzm nad sobą (s. 450).
  • Kapłan może odmawiać Wielki Egzorcyzm nad osobą dręczoną, nie tylko opętaną (s. 451).
  • Co jest sprzeczne z tym, co, w przeciwieństwie do nas, podaje większość współczesnych egzorcystów.
  • Mimo to o. Poulain SJ ma rację, bo żadnego formalnego zakazu odmawiania Wielkiego Egzorcyzmu nie ma.[1]
  • A wiele autorytetów teologicznych na taką praktykę zezwala.

A jeśli się ktoś żachnie, że kim to ten Poulain jest, by być autorytetem, to odpowiemy, iż cytowaną tutaj pozycję, a konkretnie piąte jej wydanie, w imieniu Piusa X w roku 1907 polecał, Sekretarz Stanu, kardynał Merry de Val, a w roku 1904 pierwszym wydaniem zachwycał się zdecydowany antymodernista kardynał Andreas Steinhuber, który przyczynił się do wydania sławnej encykliki Pascendi.  Zatem już lepiej, bardziej katolicko, prawowiernie i antymodernistycznie nie można. Jeżeli zatem o. Poulain SJ pisze, że przy dręczeniach samodzielnie można modlić się Wielkim Egzorcyzmem, a kardynałowie Merry de Val i Steinhuber to w imieniu Piusa X. taką pozycję aprobują, to znaczy, że wolno.

Argument z brewiarza kapłańskiego Piusa X.

Drugim argumentem, nieco niewprost, przemawiający za tym, iż fragmentami nakazującymi Wielkiego Egzorcyzmu modlić się można, są modlitwy zamieszczone w wydaniu Brewiarza Piusa X. Divino afflatu[2] wydawnictwa Pustet z Ratyzbony z 1922 roku. Piszący ten fragment Wielkiego Egzorcyzmu odkrył niedawno, skoro na codzień modli się Brewiarzami Trydenckimi z lat 1890-tych, gdzie tego egzorcyzmu nie ma. I tak zarówno część zimowa (pars hiemalis) wspomnianego wydania brewiarza, jak i jego część letnia (pars aestiva), zawiera w części modlitw prywatnych takich jak modlitwy odpustowe, modlitwy kapłana przed mszą i po mszy, litanie etc. fragment Wielkiego Egzorcyzmu przeciwko szatanowi i aniołom upadłym (Exorcismus in satanam et angelos apostaticos). Część tak odpowiada stronom 345-347 naszego wydania Rituale, zatem chodzi o Caput 3 – Rozdział 3. We wspomnianych brewiarzach nie ma jakiegokolwiek zakazu odmawiania modlitw Egzorcyzmu, ani żadnych obostrzeń ich dotyczącym. Znajdują się one na równi z innymi modlitwami do odmawiania prywatnego takimi jak: Modlitwa o wyproszenie dobrej śmierci (Oratio ad impetrandam bonam mortem) czy Modlitwa św. Franciszka Ksawerego. Skoro zatem wspomniany Egzorcyzm umieszony został na końcu brewiarza, to jest na podorędziu, to najwyraźniej po to, by go móc regularnie odmawiać.

„Ale to jest brewiarz kapłański”, doda ktoś, „tylko dla kapłanów”.

Owszem, to  wydanie jest akurat brewiarzem kapłańskim, a nie zakonnym. Zostało ono zatwierdzone przez biskupa Ratyzbony w 1922 roku, który nie zatwierdziłby przecież czegoś niezgodnego z nauką Kościoła, jak „nielegalny egzoryzm”, bo rzecz działa się przed Soborem. Wspomniane wydanie brewiarza przeznaczone jest dla kapłanów diecezjalnych, bo brewiarze zakonne są miejscami bardziej rozbudowane, ale przecież nie tylko kapłani odmawiali brewiarz. Czyniły to także osoby pozbawione wyższych święceń, takie jak: klerycy, zakonnicy, zakonnice i świeccy. Zatem przyjąć trzeba, iż umieszczenie tekstu Wielkiego Egzorcyzmu w brewiarzu, który odmawiać mógł każdy, czyni egzorcyzm ogólnodostępnym, co nie byłoby możliwe wtedy, gdyby odmawianie go było objęte zakazem.

„A jakie, na Boga, modlitwy mogą być zakazane?”, pytamy.

„Te, które się diabłu nie podobają,” odpowiadamy na własne pytanie, „bo on za tym bzdurnym rozumowaniem stoi”.

A czy wszystkie wydania brewiarza w tamtym okresie ten Egzorcyzm zawierały? Tego nie wiemy, bo ich wszystkich nie posiadamy, dwa inne egzemplarze brewiarza Piusa X. są wypożyczone, więc można do nich zajrzeć. Jednakże wspomnianego Egzorcyzmu nie zawiera rzymskie wydanie brewiarza Piusa X., przeznaczone dla Zakonu Karmelitańskiego wydawnictwa Marietti, Rzym 1940, który nabyliśmy, żeby było jeszcze bardziej międzynarodowo, we Francji z pozostałości po obumarłych francuskich karmelitankach. Być może to wpływ kardynała Bei SJ, który zaczął dochodzić do władzy właśnie w latach 1940-tych, i jego „postępowych” pomysłów sięgnął właśnie tego wydania? Tego obecnie nie wiemy, ale warto sprawdę przebadać, kiedy to Wielki Egzorcyzm zaczął z brewiarzy znikać i dlaczego. Dobry duch za tym z pewnością nie stał, tylko zły.

Reasumując stwierdzić trzeba, że nie ma żadnych przeciwskazań ku temu, by odmawiać Wielki Egzorcyzm w potrzebie, nawet będąc świeckim.

Może być co najwyżej tak, że jeśli dwie osoby o tym samym stanie świętości, świecki i kapłan, odmawiać będą Wielki Egzorczym, to modlitwy kapłana będą bardziej skuteczne, gdyż ma on dodatkowy sakrament i przez to więcej łaski. Jest też możliwe, że kapłan będzie miał lepszą ochronę przed złym duchem na mocy tegoż kapłaństwa, ale niekoniecznie tak być musi. Wiemy z różnych źródeł i doświadczeń nie tylko własnych, że Wielki Egzoryzm jest bardzo skuteczny, więc trzeba go stosować, bo nikt inny tego za nas nie uczyni.

Skąd ten krzyk?

Jeżeli mamy rację, a mamy, to skąd ten krzyk i domniemany zakaz modlenia się Wielkim Egzorcyzmem. Po pierwsze od złego ducha, a po drugie, księża, który nas krytykują najwyraźniej nie rozróżniają pomiedzy

(a) Odmawianiem egzorcyzmu

a

(b) Odprawianiem uroczystego egzorczymu

oraz

(c) czują się przez to, że inni się też Egzorcyzmem modlą, mniej ważni.

O rozróżnieniu pomiędzy (a) i (b) była już mowa w innym wpisie, a na temat (c) będzie teraz kilka uwag. Każdy lubi czuć się ważnym, wyjątkowym, szczególnie, gdy może robić coś, czego innym nie wolno. Piszący te słowa zawsze widzi w momentach pisania o kwestiach demonologicznych teatralnie podniesioną rękę ks. Piotra Glasa (jak tu) opowiadającego o swoich demonicznych zmaganiach, co autora tego wpisu mocno bawi i każe zastanawiać się, czy i nie on sam tak kiedyś, co nie daj Boże, nie skończy. Teologia mówi nam co prawda, że demon reaguje na znak krzyża, ale nie reaguje na teatralne gesty, które może go też śmieszą, ale zostawmy to. Autor tego wpisu słyszał kiedyś opowieść z ust pewnego lekarza, jak to w pewnym okresie psychologowie zaczęli dodatkowo studiować medycynę, by zostać psychiatrami, bo bolał ich ponoć brak pieczątki i niemożność wypisywania recept. Może i tak było, albo opowiadający o tym lekarz czuł się ważniejszy od psychologa, bo on akurat receptę mógł wystawić. Niekiedy jednak z ust księży usłyszeć można, że

 … nikt tego uczynić nie zdoła … nikt tego nie potrafi … tylko kapłan katolicki..(tylko ja…)

Piszący te słowa kapłanem nie jest, więc nie wie, jak to jest dokonywać Przeistoczenia czy odpuszczać grzechy. Nie wie zatem również, czy księża odczuwają w tych momentach jakąś moc i czy stają się jakimś odczuwalnym kanałem łaski. William H. Kennedy, zamordowany autor książki Lucifer’s Lodge – Satanic Ritual Abuse in the Catholic Church na temat satanizmu w Kościele zastanawia się na jej wstępie, czy księża nie są bardziej podatni na satanizm od innych, skoro przyzwyczaili się mieć w sobie „boskie moce”. O ile przy udzielaniu sakramentów przypuszczalnie niczego się nie odczuwa, gdyż kiedyś zwycięża rutyna, o tyle przy egzorcyzmowaniu kogoś od razu widzi się reakcję i wyniki. Dzięki temu poczucie mocy własnej może wydawać się wielkie.

„Ja, ksiądz, rozkazuję, a demony są mi posłuszne!”

Tak, tak, tak być nie powinno, ale jesteśmy tylko ludźmi. A tutaj okazuje się, że ktoś inny też demonom rozkazuje i też się go jakoś słuchają. A protestanckich egzorcystów się ewidentnie słuchają.

Moc relikwi

Gualberto3

Przecież w historii Kościoła nie tylko kapłani rozkazywali demonom, św. Antoni nie był kapłanem, nie była nim św. Genowefa, św. Katarzyna Sieneńska, ani też nie był nim św. Jan Gwalbert, opat (zm. 1079),[3] którego dzisiaj 12 lipca obchodzimy. Św. Jan Gwalbert (lewy obrazek) był, jak podaje w swojej demonologii Görres,[4] bardzo antydemonicznie skuteczny za życia,[5] a jeszcze bardziej po śmierci, gdyż jego relikwie w klasztorze Vallombrosa działały skuteczniej od niejednych egzorcyzmów. Co ciekawe relikwie św. Jana Gwalberta znajdują się także w Polsce, a mianowicie w parafii św. Jana Gwalberta i św. Tekli podkarpackich Stanach. Osoby z demonicznymi problemami mogą tam pojechać relikwi dotknąć i nam to opisać, jeśli się coś pozytywnego wydarzy. Piszący te słowa opętany nie jest, ale dwa razy w życiu rzeczywiście bardzo odczuł święte niejako „promieniowanie” relikwi. Pierwszy raz miało to miejsce w Wenecji, w kościele San Salvador z relikwiami pierwszego patrona tego miasta, św. Teodora, bo św. Marek nastał póżniej. Theodore_TyroŚw. Teodor (prawy obrazek) jest raczej mało znany, był męczennikiem za wiarę z dosyć krwawym męczeństwem, obchodzonym 9. listopada. Piszący te słowa czuł tak wielkie promieniowanie świętości tegoż świętego, że trudno mu było opuścić wspomniany  kościół. Drugie doświadczenia miało miejsce przy relikwiach św. Spirydona na Korfu, głównego i bardzo czczonego patrona tej wyspy.[6] Sądząc po ilość osób nawiedzających jego relikwie, które wystawiane są dwa razy dziennie, po ilości wot oraz po opowieściach handlarzy, które prawdziwe być nie muszą, św. Spirydon (obrazek poniżej), jeden z uczestników Soboru w Nicei (325), jest nadal bardzo skuteczny. SPYRIDONPiszący te słowa dotykając jego relikwii dwa razy, bo chciał zweryfikować pierwsze wrażenie, poczuł rodzaj duchowego, pozytywnego porażenia prądem, jakby wszedł z krąg jakiejś wielkiej świętości. Poprosił też św. Spirydona o pewną łaskę, która się niestety do dziś nie spełniła i obiecał, w razie spełniania, do świętego wrócić, wotum kupić, do księgi się wpisać i wotum zawiesić. Zatem relikwie działają, skoro tak bardzo są wyśmiewane, przypuszczalnie też antydemonicznie, może nie każde na każdego, bo innych prównywalnych doświadczeń („porażenia prądem”) z relikwiami nie-bizantyjskimi autor tych słów nie ma.  Polecamy zatem kontakt z relikwiami, bo nam to z pewnością nie zaszkodzi.

A wracając do nerwowych reakcji na naszą radę modlitwy Wielkim Egzorcyzmem, to  w grę wchodzić może jakaś demonologiczna zazdrość w władzę i wpływy, skoro takie lęki się rodzą. Bo przecież nie chodzi o troskę o wiernego, skoro można by rzec:

Jak go demon pogryzie, to się nauczy!

chodzi o władzę, którą każdy mieć lubi.

[1] https://wobronietradycjiiwiaryblog.wordpress.com/2017/05/20/czy-wolno-modlic-sie-wielkim-egzorcyzmem-wolno/ https://wobronietradycjiiwiaryblog.wordpress.com/2017/05/23/wielki-egzorcyzm-uzupelnienie-redakcji/

[2] To jest brewiarzu obowiącującym od 1911 do 1955.

[3] http://siomi1.w.interiowo.pl/12.lipca.html

[4] Görres, Joseph, Christliche Mystik, Vierter Band. Erste Abteilung, Bonn 1842. Historie o skuteczności relikwii św. Jana Gwalberta z klasztoru w Vallombrosa są najczęstczym przykładem skuteczności relikwii w tym tomie. Tamże, 27-37;

[5] Görres, tamże, 92-93. Por.  Hieronymus RadiolensisMiracula S. Joannis Gualberti,  s. 388. Auch darin zu finden: PL 147, 811-960.

[6] https://en.wikipedia.org/wiki/Saint_Spyridon

Reklamy

Wielki Egzorcyzm – uzupełnienie Redakcji


1Medieval_Monsters_3274876k

 

W ramach uzupełniania argumentów za naszą opinio theologica, iż odmawianie Wielkiego Egzorcyzmu na sobą i swoimi bliskimi jako modlitwy prywatnej nie jest zakazane przedstawiamy kolejny argument o. Augustyna Poulain SJ, o który uzupełniliśmy opublikowanym uprzednio wpis.  Przypominamy w tym miejscu, iż na poparcie naszego twierdzenia przedstawiliśmy takie autorytety jak:

  1. Theologia moralis biskupa Müllera,
  2. De benedictionibus et exorcismis ecclesiae catholicae, Theobalda Bischofsbergera
  3. The Graces of Interior Prayer. A Treatise on Mystical Theology, Augustina Poulain SJ

Ostatnio dodany fragment w wpisie: Czy wolno się modlić Wielkim Egzorcyzmem? Wolno, który nas bardzo cieszy, gdyż dowodzi naszego katolickiego sensus fidei brzmi jak następuje:

A oto niejako „koronny argument”, zważając na dotychczasową lekturę, dowodzący tego, iż osoba dręczona może samodzielnie nad sobą odmawiać Wielki Egzorcyzm. O. Poulain SJ w punkcie Duchowe remedia przeciwko dręczeniom pisze:

  1. „Duchowe remedia przeciwko dręczeniom (obsession) pochodzenia demonicznego: […]

Albo osoba cierpiąca na dręczenia albo kapłan może zastosować formułę egzorcyzmu. Kwestionowano (Schram, Institutiones theologiae mysticae, No. 234, Liège 1848, ed: 225 w wydaniu pierwszym tej pozycji), czy aby skuteczność tych modlitw [Wielkiego Egzorcyzmu Red.] nie jest ograniczona do prawdziwego opętania. Odpowiedź jest negatywna, gdyż rytuał nie czyni takiego rozróżnienia; […].[Rituale] niekiedy wyraźnie zaleca, by napomnienie skierowane zostało do osoby w pełni świadomej, to jest w stanie dręczenia (obsession) we właściwym tego słowa znaczniu, skoro zaleca on, by osoby te nakłonić do modlitwy podczas ceremonii [Wielkiego Egzorcyzmu].” [9]  (dz. cyt. 442)

Zatem o. Poulain SJ, do którego dzieła przedmowę z polecenia papieża Piusa X. napisali kardynałowie Merry del Val oraz Steinhuber,[10] (dz. cyt. I i II) nie mówiąc już o tym, że otrzymał wszelkie możliwe imprimatur, jest zdania, że autoegzorcyzm, jeśli można tak to ująć, jest możliwy, skoro nie ma on zastosowania wyłącznie przy opętaniu (possessio), gdy osoba opętana jest nieświadoma, lecz także przy dręczeniu (obsessio), gdy może ona współdziałać z egzorcystą lub z braku tego ostatniego z samą sobą. Zatem nie błądzimy teologicznie, duchowo, ani zdroworozsądkowo, jeśli polecamy taką praktykę naszym czytelnikom.

Nie będziemy kopać leżących i pytać, co na to  „kapłan Tradycji”, bo najwyraźniej nic. Jednakże  naszym skromnym zdaniem więcej argumentów i autorytetów przemawia za naszą tezą niż za tezą przeciwną. Jeśli znajdziemy więcej argumentów, to podamy je do wiadomości, a jeżeli ktoś nas przekona, że bładzimy, to zmienimy pogląd. Takie to proste i nie ma się o co pieklić.

Awantura demonologiczna lub analiza przyczyn


1Medieval_Monsters_3274890k

Ponieważ od momentu omawiania tematyki dręczeń demonicznych, które nazywamy potocznie i na własny użytek „gryzieniem”, mamy stałe problemy z zapisywaniem komentarzy lub wpisów, dlatego też to, co miało być opublikowane w komentarzach, zostanie opublikowane jako wpis, żeby się zły duch, który się przynajmniej pośrednio za tym kryje, nauczył.

Nie jest rzeczą miłą czytać na własny temat, że „skręcamy w kierunku sekty” pomijając już zarzuty o brak kompetencji teologicznych, na co możemy się jedynie uśmiechnąć. Jednak dosyć bolesnym jest zarzut, że szkodzimy ludziom, którym chcemy pomóc, poprzez sugerowanie osobom doznającym demonicznych dręczeń, by odmiawiały prywatnie Wielki Egzorcyzm. Zakazu takich modlitw nie ma, a tego rodzaju porada jest naszą opinio theologica, to jest opinią teologiczną. Jeżeli ktoś się z nią nie zgadza, niech przedstawi argumenty, literaturę czy jakieś autorytety, gdyż trudno traktować poważnie wpisy na Facebooku typu:

Czytaj dalej!

Wielki Egzorcyzm – pełen tekst


1Medieval_Monsters_3274893k

Dzięki uprzejmości i pracowitości Petrus Vratislaviensis, który najwyraźniej się demona nie boi, a nawet konkretnie coś robi, prezentujemy tekst Wielkiego Egzorcyzmu w pięknym wydaniu pdf oraz word, który zamieściliśmy także we właściwym wpisie.  Ponieważ niestety inny czytelnik, którego przez miłosierdzie nie wymienimy, a który się na nas chyba obraził i przestał nas czytać, wprowadzić z pomocą „kapłana Tradycji” sporo zamieszania sugerując, że skręcamy w kierunku sekty, którą nazwiemy na własny użytek „egzorcyzatów polskich”, to śpieszymy wszystkich uspokoić, że tak nie będzie, bo po pierwsze prawdopodobieństwo, że ktoś rzeczywiście cały egzorcyzm odmówi (ca. dwie godziny) jest małe, skoro dużo i po łacinie, a po drugie, jeśli to zrobi, to z pewnością jemu to pomoże, a złemu duchowi zaszkodzi. Skąd ta pewność?

Ponieważ stosując się do zasad propagowanych na tym blogu przy sprzecznych argumentach na oko równie przekonujących, przy niemożności zawieszenia sądu (skoro niektórzy są w tej sytuacji i muszą działać) , włączamy zdrowy rozsądek i pytamy:

Dlaczego prywatne odmawianie modlitw Kościoła, skutecznych i uświęconych Tradycją ma być szkodliwe i zakazane?

Czytaj dalej!

Czy wolno modlić się Wielkim Egzorcyzmem? Wolno.


1Medieval_Monster__3274903k

Niniejszym prezentujemy pierwszą część Wielkiego Egzorcyzmu, to jest łacińską Litanię do Wszystkich Świętych, która znajduje się w zbiorze i nabożeństwa Psalmów Pokutnych, którą można ściągnąć z naszej niemieckojęzycznej strony, bo niestety załadowanie pliku pdf, jest „całkiem przypadkowo” w tej chwili niemożliwe.

Naszym skromnym zdaniem dozwolone jest odmawianie Wielkiego Egzorcyzmu jako modlitwy prywatnej w intencji własnej lub swoich bliskich, natomiast nie zalecamy egzorcyzmowania kogokolwiek w formie rytuału, bo to jest zastrzeżone kapłanom. Nie ma żadnego zakazu odmawiania modlitw z Wielkiego Egzorcyzmu jako modlitwy prywatnej w intencji własnej lub swoich bliskich. Zakazy dotyczą modlitw publicznych lub łączenia go z innymi obrzędami. I tak Kongregacja ds Wiary podaje, co następuje:

Czytaj dalej!

Teologia wielkiego egzorcyzmu: Lęk demonów


Satan before

Piszący te słowa unika pisania w pierwszej osobie, ponieważ zależy mu na obiektywności, którą trudno osiągnąć, gdy zbiór zawiera tylko jeden element zbioru, a mianowicie jego własne przeżycia. Tymniemniej niekiedy może podać przykład do pewnej ogólnej teorii wyłącznie na podstawie własnych przeżyć, bo nikogo innego nie zna, kto by takie przeżycia miał, nie mówiąc już o tym, że z mało kim może na takie tematy jak demoniczne pochodzenie lęku rozmawiać. Jak już zostało podane w innym wpisie i w komentarzach do niego, pewnym rodzajem demonicznych dręczeń jest odczuwanie lęków, które są nieporcjonalne do sytuacji, jak i nie odpowiadają osobowości danego człowieka.

Piszący te słowa doświadczał bardzo silnych lęków podczas pisania cyklu o aniołach i doświadcza ich także w tej chwili, kiedy kończy pisanie pewnej ważnej sprawy, której nie wyjawi, a która długotrwale zaszkodzi złemu duchowi. Silnych lęków doświadcza także robiąc ten wpis do tego stopnia, że litery plączą mu się przed oczyma i ma słabą koncentrację. A co w tym wpisie strasznego? Ano właśnie nic. Nic biorąc pod uwagę interesy człowieka, bo jeden wpis mniej czy więcej na temat demonologii niczego nie zmieni, jednak coś biorąc pod uwagę interesy złego ducha, który zostanie najwyraźniej tym wpisem kolejny raz zdemaskowany. (I oto po napisaniu tego ostatniego słowa lęki mocno zelżały.) Jak już pisaliśmy,  gdy demony atakują nas z zewnątrz, to jest podczas dręczeń, gdyż opętanie polega na tym, że demony posługują się naszym ciałem, wówczas dają nam odczuć cechy swojej osobowości, to jest nienawiść, pychę, zawiść i lęk. Skoncentrujmy się teraz na lęku, bo jest to dosyć popularne dręczenie, które mało który spowiednik rozpozna, a nie rozpoznawszy zacznie psychologizować.

Skąd wiemy, że demony się boją?

Wiemy to z Pisma Świętego, gdzie czytając opisy opętań widzimy, że złe duchy krzyczą. Niech jako przykład służy Ewangelia wdł. Św. Marka:

Był właśnie w synagodze człowiek opętany przez ducha nieczystego. Zaczął on wołać: «Czego chcesz od nas, Jezusie Nazarejczyku? Przyszedłeś nas zgubić. Wiem, kto jesteś: Święty Boży». Lecz Jezus rozkazał mu surowo: «Milcz i wyjdź z niego!». Wtedy duch nieczysty zaczął go targać i z głośnym krzykiem wyszedł z niego. (Mk 3, 23-26)

A dlaczego krzyczą? Ponieważ boją się, że zostaną a. zdemaskowane, b. odesłane z powrotem do piekła, gdzie jest im gorzej przebywać, aniżeli w opętanym. O lęku demonów wiemy także z Wielkiego Egzorcyzmu z Rituale romanum, który zamieściliśmy już po łacinie tutaj. Liturgia, oczywiście przedsoborowa, jest bardzo ważny źródłem teologii i stanowi jeden z pierwszych locus theologicus, czyli miejsc, którymi karmi się teologia. Najpierw jest Pismo Święte, potem Tradycja, a następnie już liturgia. Liturgia to praktyczna i działająca teologia, a Kościół przed Vat.II niczego do liturgii nie wpuszczał, co bym mu szkodziło, a po Vat.II wpuścił i zaszkodziło, patrz Franciszek. Z czasem przełożymy łaciński tekst egzorycyzmu na polski, byśmy wiedzieli, czym się modlimy. Teksty egzorcyzmu są tak głębokie, że warto napisać kiedyś teologię wielkiego egzorcyzmu, która ujawni siłę Kościoła i słabe punkty złego ducha. Nie wolno jednak odmawiać tego egzorcyzmu nad opętanymi nie będąc egzorcystą, ale można odmawiać go nad sobą w nagłych i niespodziewanych trudnościach, jak czyni to piszący te słowa, a czyni to nierzadko. Z doświadczenia wynika, że samo trzymanie tekstu egzorcyzmu na biurku czy jego wybiórcza lektura, bardzo złego ducha uspokaja, gdyż nagle i sprawnie reperuje się łącze internetowe, nikną różne problemy software’owe i znajdują się zagubione przedmioty, których się przedtem podczas poszukiwań nie dostrzegało. Wszystko to bardzo ciekawe i doświadczalne. Piszący te słowa miał kiedyś kota, o którym nie napisze, że bywał on – kot – niekiedy nieznośny, ale jak to ujmują mamusie i tatusiowe mówiąc o swoich nieznośnych dzieciach, odznaczał się „wyjątkowo silną osobowością”. Więc kot także odznaczał się „wyjątkowo silną osobowością” i był dosyć nieustraszony, jednak bał się odgłosów i działania suszarki. Bał się jej do tego stopnie, że niekiedy potulniał na sam jej widok, jak demony na widok egzemplarza Rituale romanum. A dlaczego demony potulnieją? Bo wiedzą, że jak egzemplarz już leży, to zacznie być odmawiany, skoro zawiera skuteczne egzorcyzmy, zmuszające je do ucieczki, im dłużej człowiek je odmawia.

Na czym polega właściwie egzorcyzm? Na utworzeniu takiej dawki świętości za pomocą sprawdzownych modlitw Kościoła oraz świętości osobistej egzorcysty, by demon uciekł. A ponieważ już apostołowie mieli doświadczenia ze złym duchem, to w ciągu historii Kościoła wiele pokoleń chrześcijan wypróbowało, szczególnie wśród ojców pustyni i pustelników, którzy z braku ludzi atakowani byli przez demony bezpośrednio, co na demona szczególnie działa. I chociaż Rituale romanum pojawiło się dopiero w 1614 roku, to zawiera ono mnóstwo skutecznych modlitw, które sprawdziły się antydemonicznie w ciągu wieków. Analizując zatem teksty Rituale odnoszące się do lęku demonów dowiemy się więcej o nich samych, po to, by je zwalczać.

Lęk demonów w Rituale romanum

Jak już pisaliśmy w naszym cyklu o aniołach oraz przytaczaliśmy w kontekście opętania w Loudun demony odczuwają świętość Boga jako coś, co im zagraża, gdyż po swoim upadku odbierają dobro jako zło i odwrotnie. Zatem wszystko, co dobre, święte, czyste etc. jest dla demona nieznośne. Tę prawdę teologiczną potwierdził także demon Lewiatan podczas egzorcyzmu w Loudun, że zmuszony przez Boga przebywać w ciele uświęcającej się zakonnicy przeżywa katusze. Obecność Boga demona przeraża. I dlatego korzystając z Rituale egzorysta modli się:

Da, Domine, terrorem tuum super bestiam, quae exterminat vineam tuam.

Daj, Panie, przerażenie Twoje nad bestią, która wyniszcza Twoją winnicę.[1]

Jest to tłumaczenie dosłowne, ale lepszą polszczyzną byłoby „daj przerażenie Twoje bestii”, przy czym chodzi nie o to, że Bóg jest czymś przerażony, ale przerażony jest szatan, który tymże Bożym przerażeniem, jako skutkiem swojej apostazji, jest karany.

W części właściwej egzorcyzmu, zaczynającej się od Exorcizo te – „Zaklinam cię duchu nieczysty” czytamy:

Audi ergo, et time..

Słuchaj więc, i lękaj się

Illum metue, qui in Isaac immolatus es, in Joseph venumdatus

Jego [Chrystusa] lękaj się, który w Izaaku został ofiarowany, w Józefie sprzedany ..[2]

Egzorcyzm przywołuje tutaj tzw. figury Chrystusa obecne w Starym Testamencie oraz wszystkie dzieła zbawcze Słowa przed Wcieleniem i po Wcieleniu.

Następnie czytamy o tym, co czyni diabeł opętanym:

Deus, conditor et defensor generis humanis, qui hominem ad imaginem tuam formasti : respice super hunc famulum tuum N.., qui (hanc famulam fuam N., quae) dolis immundi spiritus appetitur, quem vetus adversarius, antiquus hostis terrae, formidinis horrore circumvolat, et sensum mentis humanae stupore defigit, terrore conturbat, et metu trepidi timoris exagitat.[3]

Boże, Stworzycielu i Obrońco rodzaju ludzkiego, który ukształtowałeś człowieka na obraz Swój: wejrzyj na tego sługę twego N., który (służebnicę twoją N., którą) podstępami ducha nieczystego został zwiedziony, którego stary przeciwnik, pradawny wróg ziemi, przerażenia lękiem otacza i zmysł umysłu ludzkiego drętwotą przytwierdza, przerażeniem mąci i lękiem przerażenia strachu podnieca.

Widzimy, że tekście tym przedstawiona jest cała gama łacińskich określeń strachu lub lęku, takich jak: formido, horror, terror, metus i timor. Więcej określeń naprawdę już nie ma i wydaje się, że egzorcyzm określa wszelkie odcienie lęku lub przerażenia znane człowiekowi. Zły nie tylko lękiem „otacza” (circumvolat), ale i strachem „podnieca” (exagitat) lub w górę podrzuca. Ciekawym jest także zabieg całkowitego otępienia umysłu (stupor mentis), którym to diabeł umysł „przytwierdza” (defigit). Właśnie czegoś podobnego doświadcza w tej chwili piszący te słowa, co trudno wytłumaczyć racjonalnie, bo jest wypoczęty i wyspany. Egzorcyści opowiadają, że dręczeni lub opętani, chociaż inteligentni, mają niekiedy problemy z odpowiedzeniem na proste pytania, zaliczeniem egzaminów z powodu niewyjaśnialnych lęków, które oczywiście nasilają się podczas samych egzorcyzmów. Po czym znikają. Jeżeli nasze lęki nie mają przyczyn naturalnych, o które należy najpierw zapytać, być może mają przyczyny duchowe, a wtedy pomaga tenże egzorcyzm jako osobista modlitwa. Dalej tekst egzorcyzmu mówi:

Da, Domine, ad hanc invocationem sanctissimi nominis tui gratiam, ut, qui hucusque terrebat, territus aufugiat …

Daj, Panie, dla tego wezwania przenajświętszego imienia Twego łaski, by, ten [diabeł], który się aż dotąd bał, przerażony uciekł…

No właśnie, diabeł boi się ujawnienia oraz boi się modlitw podczas samego egzorcyzmu, długo nie wytrzymuje i ucieknie, zależnie oczywiście od woli Bożej i świętości egzorcysty. Ten ostatni modli się następnie tymi słowami:

Adjuro te, serpens antique, […] ut ab hoc famulo Dei N., qui (ab hac famula Dei N., quae) ad Ecclesiae sinum recurrit, cum metu, et exercitu furoris tui festinus discedas.

Zaklinam cię, wężu starodawny, […] byś od tego sługi Boga N., który (tej służebnicy Boga N., która) na łono Kościoła powraca szybko odstąpił z lękiem i po wyrażeniu wściekłości swojej.

Diabeł ma odstąpić z lękiem (cum metu), ale dlaczego z „wyrażeniem” lub „po wyrażeniu” wściekłości jego (exercitu furoris)? Egzorcyści opowiadają, że diabeł na koniec coś z opętanym robi, to rzuci go o ziemię, to zakrzyczy. Może już tak musi, a może egzorcysta nakazuje mu dać ostateczny znak. Jakby nie było diabeł ma odstąpić z lękiem i to jego własnym. Następnie egzorcysta mówi:

Illius brachium contremisce …[4]

Jego [Chrystusa] ramienia się lękaj …

Sit tibi terror corpus hominis + (in pectore), sit tibi formido imago Dei + (in fronte).[5]

Niech będzie ci przerażeniem ciało człowieka + (na piersi), niech będzie ci lękiem obraz Boga + (na czole)

Symbol + oznacza znaczenie krzyżem, na piersi lub na czole, gdyż najwyraźniej to sakramentalium powoduje lęki demona tkwiącego w opętanym ciele.  Następnie w Rituale przeczytać można

Contremisce, et effuge, invocato nomine Domini illius, quem inferi tremunt…[6]

Lękaj się i uciekaj, po wezwaniu imienia tego Pana, którego boją się piekła..

Adjuro ergo te, […] et in homine miserabili non humanam fragilitaten, sed imaginem omnipotentis Dei contremiscas.

Zaklinam więc cię, byś w biednym człowieku nie ludziej ułomności, ale obrazu wszechmocnego Boga się lękał.

Cede Deo + qui te per fidelissimus servum suum David de rege Saule spiritualibus canticis pulsum fugavit.

Ustąp przed Bogiem + który przez najwierniejszego sługę swego Dawida ciebie od króla Saula poprzez pieśni duchowe przepędził.

Jest to fragment interesujący teologicznie i ukazujący, że Bóg pokonywał diabła także w ST poprzez swoich patriarchów i świętych. Co ciekawe zły duch był przepędzany od Saula za pomocą „pieśni duchowych (spiritualibus canticis). Egzorcyści mówią, a piszący te słowa może to potwierdzić, że także chorał gregoriański działa antydemonicznie. Autor tych słów śpiewał kiedyś chorał gregoriański w pewnym nieregularnym kanonicznie miejscu i obserwował bardzo dużą irytację z tego powodu u niektórych wiernych. Ten chorał sprawiał im oczywisty ból. Oczywiście zaraz ktoś złośliwie napomknie, że śpiewał koszmarnie i to dlatego. Ale prawda jest inna, koszmarnie nie śpiewał, bo nie każdy reagował wstrętem i nie chodziło o jego wykonanie, ale o sam chorał. Wtedy bardzo się dziwił tym reakcjom, których sobie duchowo nie był w stanie wytłumaczyć. A tymczasem Rituale wszystko wyjaśnia. Następnie tekst egzorcyzmu mówi:

Cede Deo + qui te in Juda Iscariote proditore damnavit. Ille enim te divinis + verberibus tangit, in cujus conspectu cum tuis legionibus tremens et clamans dixisti : Quid nobis et tibi, Jesu, Filii Dei altissimi ? Venisti huc ante tempus torquere nos ?

Ustąp przed Bogiem  + który Cię w Judaszu Iskariocie zdrajcy potępił. Ów bowiem Cię boskimi + biczami dotyka, przed Którego obliczem wraz ze swoimi legionami trwożąc się i krzycząc rzekłeś : „Co mamy z Tobą wspólnego, Jezusia, Synu Boga Najwyższego ? Przyszedłeś tu, by przed czasem nas dręczyć”?

Zatem diabeł działał w potępionym Judaszu, w którego wszedł, jak mówi Ewangelia (J 13, 27). Ciekawe jest, że modlitwy i sakramentalia się dla rażą diabła boskimi biczami (verberibus divinis), którymi Kościół – Mistyczne Ciało Chrystusa – smaga szatana tak samo, jak Chrystus swoimi słowami za ziemskiego życia. Stwierdzenie, że Chrystus przyszedł „przed czasem, by demony dręczyć” oznacza okres przez Sądem Ostatecznym, skoro miejsce przebywania demonów przed Sądem różni się, jak już wspominaliśmy, od tego, po Sądzie. Obecność Chrystusa i Jego egzorcyzmy były dla demonów dręczenim ich, co robi także Kościół podczas egzorcyzmów, jak i my poprzez nasze modlitwy, szczególnie tradycyjne i łacińskie.

I tak niniejszy wpis zawdzięczamy demonom, które autora tych słów straszyły i dręczył aż doczekały się tego wpisu. Ponieważ piszący te słowa pisał coś innego, a diabeł znając przyszłość wiedzieł, co napisze, więc dręczył go przed faktem, który bez tego dręczenia by nie nastąpił. Ach, te diabelskie paradoksy czasu. Jakby nie było bardzo zachęcamy do tego, by diabła się nie bać, robić mu konsekwentnie na złość, „odszczekiwać się prześladowcy ze dwora” (Miś), bo najwyraźniej on boi się nas bardziej niż my jego i te właśnie odczucia nam komunikuje. Amen.

Porada praktyczna

Ktoś może powiedzieć:

„Dobrze, wiemy, że demony się boją i że jest to poprawne teologiczne, ale co mi z tego, kiedy sam zaczynam się bać?”

Otóż w takich chwilach należy sobie zamieszony u nas egzorcyzm wydrukować, uklęknąć i zacząć go po łacinie, przynajmniej półgłosem odmawiać. Przy literze N. (nomen) wstawić własne imię, a przy symbolu krzyża przeżegnać się. Lęki ustąpią, co wiemy z doświadczania, co ma także przyczyny naturalne, a mianowicie koncentrację na nieznanym i raczej trudnym tekście. Osoby znające łacinę, których jest wśród naszych czytelników mniejszość, skoncentrują się na tekście i będą go rozważać. Osoby łaciny nieznające będą miały wystarczająco dużo trudności z prawidłowym odczytaniem tekstu. Nie odgrywa większej roli, że się tego nie rozumie, ale że to działa. Są to modlitwy długie, zwłaszcza gdy odmówi się wszystkie Ewangelie, psalmy, wyznanie wiary etc., ale lenistwem złego ducha jeszcze nikt nie pokonał. Na wypadek, gdyby ktoś pomyślał, że tak zadziała każdy nieznany tekst poprzez odciążenie systemu limbicznego, odpowiedzialnego za lęk, poprzez aktywność płatów skroniowych (praefrontal cortex), to sugerujemy, by najpierw odmówił on egzorcyzm, a potem np. Vergiliusza lub De bello Gallico Cezara, skoro już łacina, zobaczył, czy skutki te same i nas o tym poinformował. Jesteśmy ciekawi.

[1] Ritus exorcizandi obesessos a daemonio, w: Rituale romanum Pauli V etc. Editio juxta typicam vaticanam, Roma 1944 [Repr.], 329. Jest to wydanie zamieszczone na naszej stronie.

[2] Tamże, 332.

[3] Tamże, 332.

[4] Tamże 333.

[5] Tamże.

[6] Tamże, 334.

Egzorcyzm z Rituale romanum – uzupełnienie


1medieval_monsters_3274937k

Jako uzupełnienie do naszego uprzedniego wpisu na temat egzorcyzmu z Rituale romanum informujemy, iż uzupełniliśmy w nim wszystkie wymagane w egzorcyzmie modlitwy, takie jak:

  • Prolog do Ewangelii św. Jana
  • Magnificat
  • Benedictus
  • natomiast sam tekst egzorcyzmu prezentujemy w nieco lepiej czytelnej wersji.

Zważając na to, jak opornie działa w tej chwili nasz komputer i jak wolno działa łącze internetowe przypuszczamy , iż owoce tych modlitw będą wielkie.