Wkrótce ponowne przyłączenie całego bloga


God and Moses

Czytając dzieje wyjścia z Egiptu zauważyć można, że co jakiś czas Izraelitów miał dość Pan Bóg, a co jakiś czas Mojżesz.

I jeszcze powiedział Pan do Mojżesza: «Widzę, że lud ten jest ludem o twardym karku. Zostaw Mnie przeto w spokoju, aby rozpalił się gniew mój na nich. Chcę ich wyniszczyć, a ciebie uczynić wielkim ludem». Mojżesz jednak zaczął usilnie błagać Pana, Boga swego, i mówić: «Dlaczego, Panie, płonie gniew Twój przeciw ludowi Twemu, który wyprowadziłeś z ziemi egipskiej wielką mocą i silną ręką? (Wj 32,9-11)

Piszący te słowa ma też dość bezczelności swoich polskich czytelników, która wyraża się w komentarzach, których nie zacytujemy, by się nie denerwować. Tenor jest:

Czytaj dalej!

Reklamy

Możliwość komentowania została odłączona


gennario

Ze względu na konieczność wychowywania ludzi oraz na przenoszenie aktywności na blog dla abonentów możliwość komentowania artykułów została tymczasowo odłączona. Po komentarzach czytelniczki piszącej pod nickiem Eva zastanawiamy się, czy jest dla kogo pisać, bo jej reakcje są tak typowe, że aż nudne. Wszystkich czytelnikom polecamy następującą lekturę oraz przypominamy, że ten blog ma być pomocą w zbawieniu, także autora tego wpisu, które ma już dość użerania się z bezczelnymi ludźmi. I tak każda nacja ma takie blogi i taki poziom teologiczny, na który zasługuje. Dziękujemy, pani Evo!

Aby wejść na blog dla abonentów ….


cropped-dominicus

 

Osoby chcące wejść na blog dla abonentów, które przesłały wpłatę proszone są o:

  1. przeprowadzenie kroku 8 , to jest muszą zwrócić się o zaproszenie,
  2. następnie muszą napisać do nas pod wobronietradycji@gmail.com i podać pod jakim nickiem [username] się logują.

W emailu do Redakcji podać należy:

a. imię i nazwisko w celu zweryfikowania wpłaty

b. username wordpressa

Wykonanie obydwu kroków jest konieczne, bo nie wiemy, czy ten, kto domaga się dostępu dokonał wpłaty. W tej chwili jest kilka wpłat i kilka próśb o zaprosznie, ale nie jesteśmy w stanie tego przyporządkować. Diabeł swoją drogą mąci!

Tak, tak, to jest utrudnienie, ale gdyby czytelnicy płacili, to by tych problemów nie było.

PS.

Bardzo prosimy o cierpliwość, a w razie braku odpowiedzi należy założyć, że email nie dotarł lub dziwnym trafem trafił do spamu. Takie rzeczy się ostatnio zdarzają, czego wcześniej nie było. Licho niestety nie śpi. Z przyczyn oczywistych zależy nam na abonentach, więc nie ma w tym naszej złej woli.

 

Blog darmowy pod znakiem zapytania



 

Otrzymaliśmy niedawno komentarz, po lekturze którego musieliśmy się uspokoić i usiąść.  Przytaczamy go w całości, pogrubiając szczególnie irytujące fragmenty, a wszystkim czytelnikom zalecamy czytanie go wolno, punkt po punkcie:

Wracam jeszcze na chwilę do kwestii bloga darmowego i abonamentowego. Decyzja oczywiście zapadła i Redakcja „odgraża się”, że jest bardzo konsekwentna – co samo w sobie jest dobre. Spróbuję jednak przedstawić argumenty „przeciw”. Trochę czasu już upłynęło od „komercjalizacji” i zarówno czytelnicy jak i Redakcja zaczyna zapewne dostrzegać jej skutki i owoce. Jest więc jakieś doświadczenie, do którego można się odnieść.

Cel. Jaki jest cel prowadzenia bloga WOTIW? Nie znam oczywiście do końca motywacji Redakcji. Mogę się jedynie domyślać, że dysponując dużą wiedzą i widząc biedę i zagubienie naszego Kościoła chciała wyprostować te i owe zakłamania. Z biegiem czasu okazało się, że realizowanie tego celu na założonym poziomie jakościowym wymaga więcej pracy i wysiłku niż to się pierwotnie wydawało, a do garnka trzeba coś włożyć. Stąd zrodził się pomysł wspierania bloga przez czytelników nie tylko modlitwą, ale i pieniężnie. Ponieważ jednak wsparcie pieniężne okazało się być dużo poniżej oczekiwań, kolejnym krokiem stało się wymuszenie tego wsparcia poprzez blokowanie dostępu dla tych, którzy nie płacą. Dochodzimy więc do punktu, w którym warto postawić sobie znowu pytanie o cel: czy tak funkcjonujący blog faktycznie ma szansę dotrzeć do pogubionych ludzi Kościoła i im pomóc? Artykuły publikowane na blogu WOTIW są przecież tak „drastyczne” dla posoborowego katolika, że – zakładając optymistycznie dobrą wolę – będzie on musiał sporo przeczytać i przetrawić zanim przełamie się, i to w takim stopniu, żeby otworzyć swój portfel. Zamknięcie bloga dla wąskiej grupy przekonanych pozwoli nam oczywiście poszerzyć swoją wiedzę, ale nie przyczyni się do zwiększenia liczby czytelników. Brakuje mechanizmu „wypożyczenia”. Kupując jakąś książkę, mogę nie wiedzieć ile jest warta. Jeżeli jednak przeczytam i uznam za wartościową, mogę przekazać innej osobie, która samodzielnie podejmie decyzję o zakupie kolejnego egzemplarza, ale już w warunkach pełnego wglądu w treść. Obecnie, żeby zacząć czytać WOTIW (pomijając wpisy z archiwum) trzeba na wstępie zapłacić. Oczywiście, że 10zł to żaden koszt. Sama jednak potrzeba wykonania przelewu odcina 99% potencjalnych nowych czytelników.

Innym problemem, który dostrzegam jest kwestia dzielenia się zapoznaną tu wiedzą. Czytam artykuł, uznaję go za cenny i ważny i chcę polecić go swoim znajomym. Jak to zrobić? Wysłać link? Dostaną komunikat, że strony nie ma i zrezygnują. Wydrukować PDF do pliku i wysłać? Ani to legalne, ani wygodne. Dostępne tu materiały są na granicy akceptowalności dla wielu osób, więc jakikolwiek pretekst do nieprzeczytania zostanie wykorzystany. Oczywiście: ich sprawa, ich zbawienie. Ale: po co ten blog?

Jest również kwestia funkcjonowania w internecie. Bez względu na to, co o tym myślimy – przyzwyczailiśmy się, że treści w internecie są dostępne za darmo. Albo może inaczej: że są dostępne. Klikam i dostaję. Po wykupieniu abonamentu tak to faktycznie działa, ale nie w odniesieniu do nowych użytkowników. Dobrym rozwiązaniem byłoby blokowanie dostępu po przeczytaniu np. więcej niż 3 (darmowych) wpisów na tydzień. Dowolnych wpisów. W takiej sytuacji wysłanie linka skutkowałoby u nowego czytelnika zwykłym załadowaniem strony i późniejszym powiadomieniem o wyczerpaniu darmowego limitu.

Do tego wszystkiego dochodzi jeszcze kwestia indeksowania stron WWW. Jeżeli materiał nie jest ogólnodostępny, to nie będzie uwzględniany w wyszukiwarkach internetowych. Wiele osób przecież trafia na WOTIW szukając informacji np. o ruchach charyzmatycznych. Teraz nie trafią.

No i last but not least: czy zastosowana strategia faktycznie przyczyni się do zwiększenia ściągalności abonamentu? Być może w krótkiej (początkowej) perspektywie. Z czasem jednak powolny (nieuchronny) odpływ czytelników może przeważyć nad przypływem nowych, bo ci nawet nie będą świadomi, że jest coś takiego jak WOTIW.

Zastosowana rygorystyczna strategia ma jednak jedną istotną zaletę: pozwala zweryfikować statystyki wordpressa. W chwili obecnej liczba odwiedzających powinna się równać liczbie płacących. Czy tak jest?

Nie spodziewam się entuzjastycznego przyjęcia tego komentarza przez Redakcję. Chciałbym jednak zaproponować powrót do wcześniejszego modelu otwartego bloga. Dla dobra Kościoła.

Z Panem Bogiem!

Z komentarza wynika, co następuje:

  1. Mnie się należy, a moje roszczenie ubieram w rzekomy idealizm, którego wymagam od innych.
  2. Oni mają mi dostarczyć i to za darmo.
  3. Bo mi się należy.

O tym, że prawie wszyscy czytelnicy tak roszczeniową postawę mają, zatem bez jakiegokolwiek poczucia sprawiedliwości, wiadomo było po pierwszym przeglądzie wpłat, przy którym okazało się, że jedynie pół promila czytelników to jest 0,05% wspiera blog. W ostatnim czasie po ponawianiu próśb okazała się, że blog wspiera całe pół procenta, bo aż 0,5% korzystających. Zatem 99,5% tego nie robi, przeto w tym wypadku nastawienie:

Płacę i wymagam!

nie sprawdza się,

Bo nie płacę!

Powstaje pytanie zadane już przy pierwszej weryfikacji relacji wpłat do czytelników (pół promila!):

Czy warto pisać tak duchowe, teologiczne i wysoce etyczne treści dla ludzi, którzy się elementarną etyką dnia codziennego i sprawiedliwością nie kierują?

Nie warto, ponieważ nic z tego nie zrozumieją, a nawet im to zaszkodzi. Jest to myślenie, jak najbardziej tradycyjne, gdyż dopiero formacja moralna („czytam – płacę”) umożliwia odbiór intelektualny i duchowy.

Chociaż komentarz jest jednostkowy, to nastawienie, które oddaje, jest powszechne 99,5% nic nie płaci, bo i tak ma za darmo.  Zatem tak jest i tak będzie. Ma się dokładnie takich księży, takie blogi i taki poziom teologii, na który się zasługuje, a my chętnie odsyłamy do kolegów, koleżanek i do „konkurencji”.

  • Pierwszą reakcją na ten wpis będzie znaczna redukcja wpisów ogólnodostępnych.
  • Drugą reakcją będzie odłączenie bloga darmowego na tydzień, to jest od 22.06 do 29.06.
  • Nad trzecią reakcją się zastanowimy.

 

Uzupełnienie z 29.06.2017 – święto św. Piotra i Pawła

Czy wierni mają obowiązek wspierania akcji katolickich? Owszem mają.

Stosunkowo niedanwe ukazało się kazanie w brewiarzu trydenckim na temat nakazu Chrystusa, by nie brać ze sobą „ani laski ani torby podróżnej etc.” (Matutin, Trident 1910, Czwartek Oktawy po Zielonych Świątkach http://www.divinumofficium.com/cgi-bin/horas/officium.pl) które brzmi następująco:

Lekcja 1

Czytanie Ewangelii świętej według Łukasza
Łk 9:1-6
Onego czasu: Jezus, wezwawszy dwunastu Apostołów, dał im władzę nad wszystkimi szatanami i moc uzdrawiania chorób. I tak dalej.

Homilia świętego Ambrożego, Biskupa
Księga 6., do rozdz. 9. Ewangelii wg św. Łukasza

Jakim powinien być ten, kto głosi Królestwo Boże, wskazują przepisy ewangeliczne. Nie ma mieć ani laski, ani torby podróżnej, ani sandałów, ani chleba, ani pieniędzy, to jest nie powinien się troszczyć o światowe pomocnicze środki, lecz całkowicie zaufać, iż o ile mniej pragnie tego, co doczesne, o tyle więcej może to otrzymać. Którzy chcą, tego się mogą trzymać, iż ten tekst zdaje się mieć na myśli tylko duchowe nastawienie, które niejako zdjąwszy z siebie szaty ciała, nie tylko wyrzeka się władzy, gardzi bogactwami, lecz i samego ciała ponęty odrzuca. Najpierw owym głosicielom dany jest nakaz ogólny co do pokoju i stałości. Mają nieść pokój, miejsca pobytu nie zmieniać, rościć sobie prawo do okazywania gościnności. Następnie dodano, iż głosicielowi Królestwa Niebieskiego winno być obce bieganie po domach i zmienianie nienaruszalnych, a okazywanych im praw gościnności.

Lekcja 2
Jak jednak jest zaznaczony obowiązek przyjmowania ich gościnnie, tak znowu kazano im, aby, jeśliby ich nie przyjęto, otrząsnęli proch z nóg swoich i opuścili to miasto. Niemała tu jest przedstawiona nagroda za należyte wywiązywanie się z gościnności, abyśmy tym, którzy nas gościnnie przyjęli, nie tylko pokój przynosili, lecz również, jeśli ich zaciemniają jakieś lekkomyślne winy, usuwali je za to, iż apostolską naukę przyjęli. Niedaremnie Mateusz zaznacza, iż należy wybrać dom, do którego Apostołowie wstępują, aby nie było powodu do koniecznej zmiany miejsca. Jednakże ta ostrożność nie jest nakazana temu, kto gościa przyjmuje, aby podczas wybierania gościa sama gościnność nie doznała uszczerbku.

Lekcja 3
Jak w literalnym znaczeniu czcigodny jest nakaz co do gościnności, tak też niebiańska wypowiedź zawiera w sobie mistyczne znaczenie. Jeśli się bowiem dom wybiera, to szuka się, aby godnym był ten, kto gościny użycza. Zobaczmy, czy przypadkiem nie oznacza to, że należy wybrać Kościół i Chrystusa. Jakiż bowiem dom byłby godniejszy, aby do niego wstąpiła apostolska nauka, jeśli nie Kościół święty? A kogóż, jak się zdaje, nad wszystkich wybrać należy, jeśli nie Chrystusa, który swym gościom zwykł był nogi umywać i nie dozwalał, aby każdy, który do Jego domu został przyjęty, miał brudne nogi i choć czyjeś życie poprzednio było zbrudzone, On je jednak łaskawie oczyszczał na dalszą drogę. On jest więc jedynym, którego nikt nie powinien opuszczać, nikt zmieniać. Słusznie Mu powiedziano: Panie, do kogóż pójdziemy? Ty masz słowa życia wiecznego, a myśmy uwierzyli.

Zatem nie należy mieć wielkiego bagażu, bo Pan Bóg się poprzez ludzi o potrzeby głosiciela Dobrej Nowiny zatroszczy, a nam wolno włączyć rozum i zmienić miasto, jeśliby nas nie przyjęto. W przełożeniu tego na blog, utworzenie bloga dostępnego wyłącznie dla płacących abonentów jest jak najbardziej zgodny z

– Ewangelią
– Tradycją Kościoła
– zdrowym rozsądkiem

Jeżeli ktoś za te treści nie chce zapłacić przynajmniej 10 zł miesięcznie, to najwyraźniej nie są mu tego warte, a i nasza Redakcja może zająć się czymś innym. Amen.

 

Co czeka nas na blogu dla abonentów lub „czego oczy nie widziały …”


A27463.jpg

Powyższy cytat odnosi się do polskiego powiedzenia:

„czego oczy nie widziały, tego sercu nie żal”

nie jest natomiast parafrazą fragmentu biblijnego:

„to, czego ani oko nie widziało, ani ucho nie słyszało, ani serce człowieka nie zdołało pojąć, jak wielkie rzeczy przygotował Bóg tym, którzy Go miłują.” (1 Kor 2,9)

Ponieważ większość niepłacących polskich czytelników została w ostateczny sposób od całości bloga odcięta, toteż chcemy od czasu do czasu zaprezentować coś na otarcie łez, gdyż zakładamy, że sporo osób będzie tutaj zaglądać w nadziei, że będzie coś za darmo. Będzie, ale niewiele.

Piszący te słowa pod wpływem słuchania podcastów Ann Barnhardt stwierdził, że mimo wszystko za mało jest waleczny i za mało wychowywał ludzi naokoło siebie. Owszem i to potrafi, ale zawsze w sumie myślał, że lepiej przeznaczyć energię na coś innego, aniżeli na wymyślanie form kar i zabezpieczeń. Niestety doświadczenia pokazuje, że mało kto posiada jakąś formę samokontroli i czy poczucie sprawiedliwości, by pomyśleć o dobrowolnie jakiejkolwiek formie wzajemności. Ponieważ doświadczenia bloga wskazują, że się to nie zmieni, dlatego na blogu ogólnodostępnym będą:

  • zapowiedzi tego, co się na blogu dla abonentów ukaże,
  • fragmenty nowych wpisów,
  • całe dawne wpisy z archiwum.

Co będzie w przyszłości na blogu dla abonentów?

W okresie letnim na blogu dla abonentów ukaże się:

  1. Wprowadzenie Redakcji do poniższego cyklu (na dzień 16.06. 2017 jest tego 13 stron a 1800 znaków, a będzie więcej)  Don Leone,
  2. „Kościół i Asmodeusz” Don Pietro Leone (5 części, 34 strony)
  3. Obszerny cykl o Sakramentaliach (10 części, 70 stron) na podstawie Theologia moralis biskupa Müllera.

Cykl „Kościół i Asmodeusz” omawia zmianę etyki seksualnej po Soborze Watykańskim II do Amoris Laetitia włącznie, a my komentujemy go poszerzając tu i ówdzie wykład Don Leone.

Cykl o Sakramentaliach jest bardzo obszerny i z pewnością unikatowy w języku polskim. Kto abonament wykupi, ten sobie poczyta.

Co pozostanie na blogu ogólnodostępnym?

Ponieważ żal nam głupoty naszych niepłacących czytelników, dlatego wprowadziliśmy nowy dział pt.: Ostatnio dodane z archiwum, który będzie zmieniany i aktualizowany, przez co treści zawarte na ogólnodostępnym blogu będą się zmieniać. Liczymy się z tym, że mogą pojawić się tutaj nowi czytelnicy, którzy być może zostaną w ogóle lub zostaną abonentami.  Pan Bóg wypędziwszy Adama i Ewę z raju dał im także coś na otarcie łez, a mianowicie skóry zwierząt, by przykryli swoje zażenowanie względnie swoją nagość.

Pan Bóg sporządził dla mężczyzny i dla jego żony odzienie ze skór i przyodział ich. (Rdz 3,21)

Zatem Pan Bóg pokazał nam, co trzeba robić, a przecież na kimś trzeba się wzorować. Amen.

Msze w Fontgombault


abbaye-fontgombault-18354_w1000

Ponieważ Msza Święta w rycie Trydenckim lub mówiąc dokładniej w rycie gregoriańskim jest największym źródłem łask na ziemi, dlatego oferujemy niedopłatne pośrednictwo w zamawianiu ich we francuskim opactwie Fontgombault. Opactwo to zostało osobiście przez piszącego te słowa zwizytowane i naprawdę możemy je polecić. Ponieważ w Fontgombault jest ponad 40 ojców, którzy codziennie celebrują w dwóch turach, toteż zawsze są wolne intencje, a od momentu złożenia zamówienia na Mszy Św. do samej Mszy czekać trzeba jedynie kilka dni.

Jak zamówić Mszę w Fontgombault?

I. Zamówienie osobiste

Mszę w Fontgombault zamówić można osobiście, bez naszego pośrednictwa, w języku francuskim lub angielskim pisząc pod następujący adres: retraites-fgt@orange.fr i resztę ustalać z ojcem zwanym Père Hôtelier de FG. Następnie Père Hôtelier poda nam numer konta, na które należy wykonać przelew wysokości 17 EUR za jedną Mszę wraz z podaniem intencji. Resztę ustalać z nim.

II. Zamówienia przez nas

  1. Napisać do nas pod wobronietradycji@gmail.com z podaniem intencji.
  1. Przelać równowartość 17 EUR plus 8 zł na przelew zagraniczny, to jest 80 zł (według kursu z dnia 16.06.2017) na nasze konto:

IBAN PL 58 1500 1865 1018 6031 2631 0000

SWIFT/BIC WBKPPLPP

z dopiskiem WOTIW Msza dla….

(dane właściciela konta nie są wymagane)

  1. Poczekać na naszą informację emailem o terminie Mszy Św. Wszystkie Msze Trydenckie w Fontgombault, tzw. msze prywatne (missa privata) odprawiane są o godzinie 7.00.

Za pośrednictwo w zamawianiu Mszy nie pobieramy żadnej prowizji i możemy podejmować się tego dzieła miłosierdzia do maks. 10 Mszy Trydenckich w skali miesiąca. Zamówienie Mszy w Fontgombault można, aczkolwiek nie trzeba, połączyć z miesięcznym abonamentem u nas.

abbaye-fontgombault-18353_w300